Winnica

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Wędrowałem pewnego razu drogą wśród wzgórz pokrytych winnicami. Pogoda była słoneczna, wiał jednak porywisty wiatr, który gnał po niebie obłoki, a z krzewów winorośli zrywał niektóre, pożółknięte już liście. Idąc tak, zastanawiałem się nad tym, co mi niedawno opowiedziano. Otóż winnice te należały podobno do pewnego księcia, którego przodkowie posiadali te ziemie jeszcze w średniowieczu, a który obecnie mieszkał daleko stąd, w średniowiecznym rodowym zamku. Tymczasem zarządcy winnic zbuntowali się, twierdząc, że wiatr historii również wśród winnic wiać powinien, że feudalizm dawno się skończył i że skoro w tych winnicach pracują, to w pełni korzystać z owoców pracy powinni właśnie oni, a nie jakiś książę, który nic nie robi, tylko siedzi na zamku i chciałby zbierać, czego nie posiał.

Gdy tak szedłem, rozmyślając, spostrzegłem nagle dziada z rozwichrzoną brodą, w słomkowym kapeluszu i wyświechtanych portkach, który najzwyczajniej w świecie raczył się winogronami, oblizując się przy tym i mrugając do mnie okiem. Nie chcąc być biernym świadkiem tak bezceremonialnej kradzieży, krzyknąłem:

— Czemuż to, dziadu jeden, raczysz się owocami nie swojej pracy? Czemuż to włazisz do nie swojego ogrodu?

— Hola, hola! — krzyknął on, przytrzymując kapelusz, który wiatr w nagłym porywie chciał zabrać ze sobą. — Czemuż (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Bluźnierstwo

Entropia

Śmieci

Miłość Cię uszlachetni

Ojciec Oshida odchodzi do Domu


komentarze



Facebook