Rajski ogród

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Przebywałem kiedyś w bogatym opactwie, które otoczone było wielkim i pięknym ogrodem. Mając trochę wolnego czasu, wybrałem się na przechadzkę. Rozpoczynał się słoneczny poranek. Ogród był jeszcze owiany mgiełką, krople rosy wisiały na wysokich trawach i na gałęziach drzew. O tej porze roku niektóre drzewa obsypane są kwieciem, a jego aromat unosi się w powietrzu, dodając ogrodowi nieziemskiego uroku. Panowała absolutna niemal cisza przerywana jedynie świergotem ptaków i brzęczeniem pszczół. Pomyślałem, że tak musiał wyglądać raj. Chodziłem zauroczony przez dłuższy czas, aż zdałem sobie sprawę, że właściwie nie wiem, gdzie jestem. Zupełnie się zagubiłem. Przyszła mi wtedy do głowy myśl: w biblijnym raju Adam potrafił się tak zawieruszyć, że sam Jahwe Elohim nie mógł go znaleźć, skoro chodził i wołał: „Adamie, gdzie jesteś?”. Dziwna właściwie to opowieść: czyżby Jahwe Elohim nie był wszechwiedzący? Tymczasem miałem bardziej przyziemny problem do rozwiązania: jak się wydostać z ogrodu? Chodziłem, najwyraźniej zataczając koła, co jakiś czas rozpoznawałem bowiem miejsca, w których byłem już wcześniej. W końcu powiedziałem głośno sam do siebie:

— Panie Boże, wskaż mi, jak się mam wydostać z rajskiego ogrodu.

Przez cały ranek nie spotkałem żywej duszy, dlatego zdumiałem się, usłyszawszy w odpowiedzi słowa:

— Wydaje się braciszkowi, że jest w raju, a chce się z& (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Płomień

Tysiąc kroków

O wieczorze

Pamiętaj!

Bluźnierstwo


komentarze



Facebook