Zastoj
Cerkiew w Rosji niechętnie przyznaje się do swoich "nowomęczenników" z czasów breżniewowskich. Oni są jak wyrzut sumienia.

Czasy breżniewowskie do dziś w Rosji — przynajmniej oficjalnie — nazywane są zastojem. Zastoj to słowo wieloznaczne, ale najgłębszy jego sens sprowadza się do tego, co zawarte jest w samym korzeniu. To postój, zatrzymanie się, rozumiane pejoratywnie, oznaczające pasywność w ekonomii, w polityce, w życiu społecznym.

Mój rosyjski przyjaciel powiada: — Ładny mi zastoj... Takiego wyścigu zbrojeń, jaki był w okresie tego rzekomego zastoja, nie zna historia ludzkości! To wtedy do stalinowskiej ekonomii dobudowano elementy, które musiały spowodować albo wojnę światową i zagładę ludzkości, albo też bankructwo sowieckiego państwa–molocha. Bogu dzięki stało się to drugie. Tyle, że to żaden zastoj.

Zapytałem go: skoro to nie zastoj, to jak by ten okres sowieckiej historii nazwał. Jego odpowiedź nie zaskoczyła mnie, mój przyjaciel ma w sobie coś z mądrego rabina.

— Pamiętasz ten dowcip? Na kremlowskim przyjęciu żona jednego z amerykańskich bogaczy wypasionych na sowieckich koncesjach dostała się wreszcie w najbliższe otoczenie liubimogo Leonida Ilicza. Zachwycona, przejęta, ledwie wydusiła z siebie: „Towarzyszu Breżniew, ależ wy macie piękne brwi!”. A liubimyj Leonid Ilicz jej na to: „To nie są brwi, to są wąsy Stalina, na wyższym poziomie!”. Amerykańska towarzyszka zrobiła wielkie, zdziwione oczy. „O! Jaki mądry ten towarzysz Breżniew!”.

&mdash (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Monastyr Nadziei

Dwadzieścia bochenków

Nowomowa

"Książeczka" Arcybiskupa Michała

Kumanowie


komentarze



Facebook