Archwium > Numer 348 (08/2002) > Felietony > Dziesięciu sprawiedliwych

Dziesięciu sprawiedliwych

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Pewnego razu, by odetchnąć od przesiąkniętego grzechem ludzkiego rojowiska, od tej Sodomy i Gomory, którą jest dzisiejszy świat, wybrałem się w samotną wędrówkę po górskim pustkowiu. Wieczór mnie zastał z dala od ludzkich siedzib. Słońce chyliło się ku zachodowi, a góry były puste jak okiem sięgnąć. Jedynie na jednym z pobliskich szczytów zobaczyłem dziwny budynek z doskonale okrągłą kopułą. Zaraz skierowałem swe kroki w jego kierunku, ale i tak dotarłem tam już po zapadnięciu zmroku. Kiedy zapukałem do drzwi, otworzył mi starszy mężczyzna w okularach i z siwą brodą.

— Przepraszam, że tak późno... — nie skończyłem zdania, bo natychmiast mi przerwał:

— Ależ proszę się nie przejmować, dopiero zaczynamy pracę.

— Jaką pracę? — zdumiałem się.

— Jak to jaką! Obserwację obiektu!

Przyznam się, że mnie to trochę zdezorientowało. Spytałem:

— Obiektu? Jakiego obiektu?

— To braciszek nie przyszedł tu, żeby zobaczyć obiekt?

— Nie. Nic nie wiem o żadnym obiekcie i myślę, że tak naprawdę mnie on nie dotyczy. Zjawiłem się tu zupełnie przypadkowo.

— Aha, braciszek jest niedoinformowany. Obiekt jak najbardziej braciszka dotyczy, a w dodatku niewiele brakowało, a nie tylko nie mielibyśmy o czym rozmawiać, al (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

O wieczorze

Winnica

Słuchajcie cymbałów

Buldeneż

Świeże powietrze


komentarze



Facebook