Archwium > Numer 347 (07/2002) > Biblia w ręku chrześcijanina > Cuda w perspektywie teologicznej

Cuda w perspektywie teologicznej

Punktem wyjścia naszych rozważań będą dwa typiczne, fikcyjne opowiadania o cudach. Pierwsze odzwierciedla mentalność sekty typu entuzjastycznego. Proszę posłuchać:

Patryk był wyraźnie poruszony.
   — Wiesz, Jezus uzdrowił matkę Piotra — prawie krzyczał w podnieceniu.
   — Raczej teściową Piotra — powiedziałem spokojnie w przekonaniu, że chodzi o to, co wyczytał w Ewangelii.
   — Jaką teściową? — zdziwił się. — Przecież Piotr nie jest żonaty.
   — Który Piotr? — teraz ja nic nie rozumiałem.
   — No, Piotr. Ten chłopak, który mnie wprowadził do „Dzieci Światłości”!
   O to chodzi. Tylko tego nam jeszcze brakowało. Cuda i uzdrowienia w imię Jezusa. To już chyba koniec dyskusji między nami. Nie, żebym z góry zakładał, że dzisiaj nie mogą dziać się takie rzeczy, choć przyznam uczciwie, że sam o cudach myślę prawie wyłącznie w czasie przeszłym. Jednak cokolwiek tam się naprawdę stało, ci ludzie są przekonani, że znaleźli coś, czego inni długo i mozolnie szukają. Z takiego przeświadczenia zazwyczaj się już nie wychodzi. Raz obudzona nadzieja nie ginie i każe wciąż na nowo pragnąć i oczekiwać cudu, choćby nawet to pragnienie bardzo długo się nie spełniało.
   — Jak to było? — zapytałem, bo naprawdę byłem ciekaw, co się stało.
   — Ona chorowała (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Węcławski - ur. 1952, ksiądz, studiował w Poznaniu i Rzymie, profesor teologii fundamentalnej, prodziekan Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu, od 1997 roku członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej, autor kilkunastu książek i wielu artykułów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Dwanaście tez o fundamentalizmie

Świadectwo wiary

Niech zalśni Jego blask

Teologia Josepha Ratzingera

Kościół w czasach barwnej szarości


komentarze



Facebook