Żagiel

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„W czasie wakacji przebywałem wraz z fratrem Justusem nad morzem. Pewnego szczególnie upalnego dnia postanowiliśmy wybrać się na wyprawę żaglówką. Nabraliśmy wiatru w żagiel i śmiało pruliśmy morskie fale. Płynęliśmy wzdłuż wybrzeża i mogliśmy z daleka obserwować ludzi na plaży. Między innymi zauważyłem tam chłopca, który małym wiaderkiem nosił wodę z morza do wykopanego przez siebie dołka. Przypomniała mi się zaraz historia opowiedziana przez świętego Augustyna o małym chłopcu, który robił dokładnie to samo. Naturalną koleją rzeczy moja myśl przeszła do absurdalnego dogmatu wiary: jak to jest, że niby Jeden, ale w Trzech Osobach. W dodatku jedną z tych osób jest Wiatr. Coś chyba jest nie tak z tą teologią, która godność osoby nadaje wiatrowi.

Nagle zerwał się szkwał, wiatr wydął nasz żagiel do granic wytrzymałości, szwy puściły, żagiel oderwał się i poleciał najpierw wysoko w górę, a potem opadł na fale i płynął jak kawałek szmaty. Po chwili pogoda była znów piękna, a łagodna bryza znakomicie nadawała się do żeglowania. Cóż z tego, skoro nie mieliśmy już żagla! Ba, nie mieliśmy nawet wioseł.

Szczęśliwie nieopodal przepływała motorowa łódka, w której znajdował się brodaty sternik z fajką oraz jego pies. Dawaliśmy im znaki, by nas wzięli na hol. Sternik skręcił w naszą stronę, a my rzuciliśmy mu linę. Niestety, widać nie byliśmy wprawnymi żeglarzami (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Pan Bóg kule nosi

Na progu

Świeże powietrze

Buldeneż

Żmija kościelna


komentarze



Facebook