Obecność Mocy

Kiedy już przestały się modlić moje usta

Kiedy już przestały się modlić moje usta, kiedy serce na pół złamane zalało się łzami, kiedy w smutku zamknąłem się jak w trumnie, wtedy Adonaj, Eloheinu powtarzała moja dusza, ona, co w głębi mojego ciemnego wszechświata jest jak tajemniczy punkt, wokół którego poruszają się miliardy atomów tworzących moje dłonie, ucho, uda, siwiejące włosy i oczy podobno brązowe, choć czasami czarne. Pośród dnia nuciła cichutko na rozmaitą nutę, nocą szumiała słowami modlitwy niczym morze. Budziłem się rano mokry, jakbym płynął przez wiele godzin, zmęczony walką z samym sobą. Wypełniała mnie modlitwa niechciana, gdy wychodziłem z domu, wiatr zarzucał mi ją na ramiona jak płaszcz przeciwdeszczowy, bo tu ciągle pada i pada, tak bez końca, chociaż czerwiec. Niebo płakało nad moją głupią niedolą. Moja śmierć w mojej kieszeni wpisana w dowód tożsamości zaświadczała złym duchom, że jeszcze nie przyszła na mnie pora. Włócząc się ulicami mojego miasta, rozmyślałem o tym, co było, katowałem się niczym pokutnik obrazami tego, co powinno się było wydarzyć, a jednak się nie wydarzyło, niedoszłym szczęściem, powodzeniem. Aż pewnego dnia o świcie, jadąc na rowerze nadmorską promenadą, doznałem przebudzenia jak po kawie, otworzyły się moje omułkowe oczy. Zacząłem mówić do siebie językami, ba, śpiewałem na cały głos tak głośno i nieznośnie, tak długo, że wszystkie zamieszkujące moje ciało demony i chochliki postanowiły spakować walizki. Poszły w diabły, wietrząc katastrofę. Ja, (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Waldemar Borzestowski - ur. 1964, artysta, autor książki "Nocny sprzedawca owoców", która ukazała się nakładem Wydawnictwa W drodze, żonaty, mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Bezdomni

Dżuma w mieście

Berta

Ostatnia podróż Assmusa Brouwera

Odnaleźć zapomniane


komentarze



Facebook