Ja jestem bramą owiec
Dz 2,14a.36-41 1 P 2,20b-25 J 10,1-10

Pamiętam, jak przed wielu laty oburzałem się na katolicką doktrynę działania sakramentów ex opere operato. Według niej, są one ważne mocą samej sprawowanej czynności. To znaczy, że nawet gdyby celebrował je niegodny ksiądz, w stanie grzechu ciężkiego, pozostałyby nadal święte i czyste dzięki przyjętym przez niego w sposób ważny święceniom. Takie rozumowanie wydawało mi się łatwym minimalizmem niegodnym człowieka prawdziwie wierzącego. Miałem wrażenie, że przywołuje wizję popsutego, usprawiedliwionego swoją teologią kleru, nie troszczącego się o życie duchowe powierzonych sobie owiec.

Dziś, po wielu latach, gdy sam zostałem księdzem i codziennie celebruję sakramenty ważne ex opere operato, patrzę na to inaczej. Niekoniecznie dlatego, iż punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Zrozumiałem, że ta doktryna nie jest po to, by bronić wygody pasterzy, chce raczej wyrazić niepohamowaną miłość Boga: nawet ludzki grzech nie jest Go w stanie powstrzymać, gdy pragnie ofiarować się człowiekowi.

Dla każdego kapłana Ewangelia, która przypomina, że to Jezus jest dobrym pasterzem czy wręcz bramą owiec, jest bardzo pocieszająca i wyzwalająca. I to nie dlatego, że zdejmuje z nas ostateczną odpowiedzialność za powierzone nam owce, choć nie jest to bez znaczenia: z podtrzymywania swoimi siłami firmamentu niebieskiego rodzi się wyłącznie schizofrenia. Ważniejsza jest świadomość, że owce są naprawdę w dobrych rękach. I nawet mój grzech – choć zawsze raniący wspólnotę, którego trzeba się usilnie strzec – nie jest w stanie wyrwać ich zazdrosnej miłości Dobrego Pasterza.

Być narzędziem Jezusa, które stanie się użyteczne, przezroczyste, nie będzie przeszkadzać Bożemu miłosierdziu w docieraniu do pogubionego człowieka, chciałoby się wręcz powiedzieć: być narzędziem, które będzie dawać Bogu szansę... To wielkie zadanie, które każdy z prezbiterów Kościoła otrzymuje od Boga, byłoby zuchwałością, gdyby nie towarzyszyła mu świadomość, że Bóg sam wziął za nie odpowiedzialność, że wybierając grzesznych ludzi, troszczy się, by dać owcom dostęp do paszy i to w obfitości.

Ewangelia o Chrystusie Dobrym Pasterzu i bramie owiec zawiera w sobie także dobrą nowinę dla owiec. Jeśli osobista świętość pasterza zawiedzie, pozostaje nie byle co, bo sakramenty święte i czyste. Sakramenty Kościoła, które podobne są do starotestamentalnego słupa ognia prowadzącego lud wybrany z ziemi egipskiej do ziemi obiecanej. Pojawia się też szansa na głębsze uświadomienie sobie, że nawet wtedy gdy pasterz nie zawodzi, jest tylko i wyłącznie znakiem i narzędziem Tego, który go posłał.


Michał Paluch OP - ur. 1967, dominikanin, teolog, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie, Kolegium Filozoficzno-Teologicznego Polskiej Prowincji Dominikanów w Krakowie, regens Polskiej Prowincji Dominikanów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Najlepsza cząstka

Właśnie Piotr

TAJEMNICA SPOTKANIA

Błogosławiony spór

Idiom Jana


komentarze



Facebook