Dekalog spowiednika

Pamiętając moje „Dziesięć przykazań słuchacza kazań”, redakcja poprosiła mnie o podobnie ułożone myśli na temat spowiedzi. To jednak sprawa znacznie cięższa. Przede wszystkim znacznie trudniej spowiadać niż kazać. Łatwo się mądrzyć laikowi, którego nie zawsze stać nawet na słuchanie całkiem świeckie. O mowach, także kościelnych, mam własne pojęcie oparte na doświadczeniu, nigdy natomiast nie siedziałem za kratkami konfesjonału. Nie chcąc, aby forma raniła ludzi obciążonych nad siły, napisałem własny rachunek rachmistrza cudzych sumień.

I. Nie będę miał własnych bogów przed Bogiem: własnego „ja”, jakże grzesznego, w szczególności.

II. Nie będę się wywyższał: wiem, że spowiedź to posługa współgrzesznika. Nie będę „tykał” starszych od siebie: powiem zawsze „bracie” lub „siostro”.

III. Im ktoś bardziej spóźniony, dawniej się spowiadał, tym radośniej go powitam.

IV. Dam się wygadać: spowiednik to słuchacz bliźniego swego.

V. Nie będę prawie pytał: lepiej niedouczyć niż urazić. Dyskrecja — szczególnie wobec kobiet, nade wszystko.

VI. Pamiętam, że przykazań jest dziesięć: nie tylko VI i IX.

VII. Niech pokuta będzie zawsze zadośćuczynieniem Bogu i bliźniemu. „Zdrowaśki” to ostateczność.

VIII. Przed każdą kolejną spowiedzią westchnę do Boga o pomoc w  (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Dziwy

Dziesięć przykazań słuchacza kazań

NIE WIERZCIE

PO SŁONECZNEJ STRONIE ULICY

Oby Pan dał ducha


komentarze



Facebook