Pisarz ikon

A. K. dedykuję

 

Pisarz ikon z uwagą spojrzał na swoje dłonie. Jego wykrzywione palce, drżące ręce (prawa bardziej niż lewa), od dawna nie pozwalały na pisanie świętych obrazów.

Był stary. Obok niego właśnie przebiegały dzikie lata końca wieku. Z codziennych gazet oddawanych mu przez ojca durnego Pietki dowiadywał się, że fałszywi prorocy głosili upadek cywilizacji, astrologowie zapowiadali wynikające z fatalnych konstelacji tragedie i kataklizmy, politycy kłamali, bo obiecywali niemożliwe, a unieszczęśliwieni swoją sławą wielcy i możni płakali w samotności; i z bólu, z rozpaczy, bez Bożego pozwolenia, bez oczekiwania na właściwy czas, bezmyślnie i bezpowrotnie odchodzili w tajemniczą otchłań śmierci.

Był stary. Wiedział, że chociaż zbliża się koniec dwudziestego wieku, będzie to koniec wyłącznie jego wieku, kres czasu, który niemal się wypełnił. Słyszał od ojca, iż śmierć nie przychodzi do ikonopisarzy bez zapowiedzi: długo czai się, skrada i zastanawia. Często medytuje i pości, jakby jej śmiertelna, koścista powaga miała stać się jeszcze doskonalsza, a przyjście po pisarza ikon idealnie wyważone, przemyślane — ani zbyt wczesne, ani za późne. Przyjście w sam raz. Śmierć dobrze wiedziała, kiedy należało ostatecznie w swoim szarym fartuchu przynieść przed oblicze Gospoda życie i uczynki człowieka.

Ikonnik pamiętał z opowieści ojca, że kostuchę — kiedy wreszcie przybędzie — na (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Ewa Madeyska - ur. 1971, absolwentka polonistyki i doktorantka na Uniwersytecie Wrocławskim, publikowała w "Odrze", "Dykcji", "Pracach Literackich", jej pasją jest pisanie bajek dla dzieci (na razie tylko dla córki Natalii), tworzenie krótkich opowiadań dla dorosłych, mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zbudź się, o śpiący

Ślepiec

ZIMNO W NASZYM DOMU

Nadzieje i oczekiwania

Batalia o puste piekło


komentarze



Facebook