O wieczorze

Opowiadał mi frater Adalbertus:

„Byłem raz ze współbratem w drodze do pobliskiego miasta. Droga była długa, więc aby nie pozwolić naszym myślom rozchodzić się bez celu, rozważaliśmy znaczenie czytanego tego dnia Pisma. Była to trzecia niedziela po Wielkiej Nocy w cyklu A, rozważaliśmy więc opowieść o wydarzeniu w Emaus, kiedy to dwaj uczniowie nie rozpoznali swego Mistrza. Gdy tak rozmawialiśmy, przyłączył się do nas nieznajomy osobnik. Miał dziwny wygląd: włosy i broda były zdecydowanie za długie i nieuporządkowane, na nogach miał za krótkie spodnie, a w zbyt dużych butach — zielone sznurowadła. Po jakimś czasie odezwał się do nas w te słowa:

— O czym tak rozmawiacie, braciszkowie, jeśli mogę zapytać?

Odpowiedzieliśmy, że zastanawiamy się, jak to było możliwe, że uczniowie po tygodniu niewidzenia nie rozpoznali swego Mistrza. Nieznajomy odrzekł:

— Odpowiedź jest prosta: nie poznali Go, bo wierzyli w śmierć. Umarł tydzień wcześniej, jak więc mógł z nimi iść? Wiara w śmierć, ta absurdalnie niezachwiana wiara w śmierć (czyż jest coś pewniejszego nad to, że każdy człowiek umrze?) jest owym grzechem pierworodnym, który nie pozwala ludziom Go rozpoznać, choć On chodzi po świecie do dziś. Chodzi po świecie i przygląda się. Co zrobisz, bracie Adalbercie, kiedy spotkasz Go nagle na ulicy albo w autobusie? Nic nie zrobisz, bo Go oczywiście nie rozpoznasz. Sprawa prosta.

Dzień chylił się ku wieczorowi, (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Włodzimierz Fenrych - ur. 1955, absolwent historii sztuki na UAM w Poznaniu, obieżyświat, publikował w "Czasie Kultury", "Spotkaniach" i "Tygodniku Powszechnym", żonaty, ma trójkę dzieci, mieszka w Wielkiej Brytanii. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Niezaplanowana ciąża

Bluźnierstwo

Burza

Buldeneż

Rowerek


komentarze



Facebook