Jelizawieta

„Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim”: przejdzie czas i Paweł, a za nim tysiące, tysiące wyznawców powtórzą: „Żyję ja — już nie ja — żyje we mnie Chrystus”. Karmiąc się Chlebem i Krwią, powtórzą to swoim życiem.

Chcę opowiedzieć o przedziwnej kobiecie. U schyłku ubiegłego wieku ktoś napisał: „mamy w dzisiejszej Europie dwie piękności i o dziwo — obie Elżbiety”. Jedną z nich była ona.

Urodziła się w październiku 1864 roku w dobrej, luterańskiej rodzinie. Jej ojcem był wielki książę Hessen–Darmstadski Ludwik IV, matką zaś córka brytyjskiej królowej Wiktorii, księżna Alice. Na chrzcie świętym dano jej imię Elżbieta na cześć świętej praprababki Elżbiety Węgierskiej, w niemieckiej tradycji zwanej również Elżbietą z Turyngii. Wychowywano ją w surowym, wiktoriańskim stylu: rodzice byli rozmodleni, kochający, acz niewylewni. Traktowali swoją pozycję społeczną jako obowiązek i w tym duchu wychowywali dzieci. Matka osierociła ją, kiedy Emma, bo tak nazywano ją w domu, miała zaledwie czternaście lat. Zaraziła się dyfterytem, pielęgnując cierpiące nań dzieci. Po jej śmierci wychowaniem dziewczynki zajęła się babcia, królowa Brytyjskiego Imperium — Wiktoria.

W 1884 roku dwudziestoletnią piękność wydano za mąż. Jej małżonkiem został wielki książę Sergiusz, syn Aleksandra II, cara Wszechrusi zamordowanego przez terrorystów. Ich ślub odby (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Starzec Paisij

Bałchasz

Partia Świętych

Szare święta

Notatki rosyjskie


komentarze



Facebook