Wyjść, by powrócić
Rdz 12,1-4a 2 Tm 1,8b-10 Mt 17,1-9

Są rzeczy, które dzieją się niezależnie od nas. Słońce codziennie wschodzi, choćbyśmy wtedy spali czy jechali do pracy. Jednak, aby zobaczyć wschód słońca, trzeba coś zrobić. Trzeba pomyśleć, dokąd iść; zdecydować się na zerwanie się niemalże w środku nocy; wspinać się na górę – bo stamtąd najlepiej widać – nie zważając na strach, że się pomyli drogę, przecież ciemno wokół. Gdy jednak dojdziemy (i nie spóźnimy się!), to oczy raduje wspaniały widok: mrok ginie, brzask świtu nadchodzi. Nadzieja, że po ciemnościach nocy nastaje dzień, zostaje spełniona.

Sceptyk powie: „Po co to wszystko! Wiadomo przecież: słońce wstaje, jak zawsze”. I ma po części rację. Jeśli jednak ktoś ujrzy piękno i majestat wschodzącego słońca, choć sam tego świtu nie sprawił, to nim się ubogaci. Podobnie jest w życiu duchowym. Boga spotkać możemy zawsze, bo On jest „Słońcem, które nie zna zachodu”. Potrzeba jednak wysiłku wyjścia na górę, by zobaczyć rozbłysk Bożego piękna, przemienienie, o którym nie sposób zapomnieć.

Jak tego dokonać? Pewnie tak, jak Abram, który wyszedł za Bożym nakazem z ziemi swego ojca. Wyruszył nie po to, aby stworzyć nowy świat albo zwiedzać nowe krainy. Wyszedł od ojca, aby stać się ojcem. Porzucił sprawy, które spowszedniały, które codzienność odarła z kolorów i przyprószyła kurzem zwyczajności. Potem na nowo, w przymierzu z Bogiem, już jako Abraham, ojciec wierzących, do nich wrócił.

Apostołów i nas prowadzi Chrystus, „ten Syn, który jest odblaskiem Jego chwały i odbiciem Jego istoty”, pokazując Ojca. Jak byśmy szli przez ciemny, gęsty las życia i nagle, ni stąd, ni zowąd, dostrzegli prześwitujący promień słonecznego światła. Ten promień to zmartwychwstanie, którego zapowiedzi doświadczamy, spotykając Pana na modlitwie, w świętych sakramentach, w codziennej praktyce postu, jałmużny, przebaczenia. Obyśmy potrafili przechowywać w naszej pamięci święte chwile, kiedy oświetlił nas Bóg, nawet jeśli tylko raz w życiu wyszliśmy na górę Tabor. Błogosławiona jest pamięć pomagająca wrócić do skarbów Bożej łaski, które są w nas i czekają na rozświetlenie. Pamięć pozwala, byśmy, wychodząc, powracali. Św. Augustyn poucza: „Nie wychodź na świat, wróć do siebie samego: we wnętrzu człowieka mieszka prawda”. Rzeczy są prawdziwe nie dzięki światłu słońca, ale przez Światłość, która oświeca każdego człowieka. Nasze „rozumowanie ich nie stwarza, tylko odkrywa. Trwają więc same w sobie, zanim je odkryjemy, a gdy odkryjemy je, odnawiają nas”. Tak jak Duch Święty, który porusza nas, byśmy odnawiali się w naszym myśleniu.

     


zobacz także

Na początku był Sens

Pustynia zbawienia

Bogactwo bez grzechu

Nadzieja miłosierdzia

Kobieta ikoną człowieka


komentarze



Facebook