Europka

Co jakiś czas prasa i telewizja donoszą, że jakiś drugoligowy polityk europejski lub zastępca członka komisji europejskiej w Brukseli napomknął, widząc w przelocie polskiego dziennikarza, że popiera starania Polski o przyjęcie do Unii Europejskiej. Polscy euroentuzjaści wpadają wtedy w ekstazę: Europa nas chce! W gazetach ukazują się wypracowania o tym, że przystąpienie do Unii jest historyczną koniecznością i że Polska nie ma innej drogi.

Przyznam, iż nie bardzo rozumiem, dlaczego niby mam wracać do Europy. Ostatecznie urodziłem się w Krakowie, czyli w Europie, gdyż Europa kończy się dopiero w Bibicach. Jestem więc Europejczykiem z dziada pradziada — i nigdzie wracać nie muszę!

Tym, którzy nie wiedzą, należy się wyjaśnienie: Bibice — wieś tuż za rogatkami Krakowa, przy dawnej szosie warszawskiej. Za mojej młodości, do roku 1914, mieściło się tam przejście graniczne i komora celna w kordonie oddzielającym Galicję od Kongresówki. Aż do Bibic jest Europa Środkowa, za Bibicami zaczyna się Białoruś.

W każdym razie ilekroć słyszę, że ten i ów Europejczyk popiera starania Polski o przyjęcie do Unii, to przypomina mi się, jak to 12 września roku 1996 Wielce Czcigodny Prezydent Republiki Francuskiej Jacques Chirac złożył wizytę w Polsce i przy tej okazji wygłosił mowę w Sejmie, w której obiecał, że Polska („siostra Francji” — dokładnie tak to powiedział!) będzie przyjęta do Unii Europejskiej w roku 200 (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tomasz Włodek - ur. 1965, pracownik naukowy, przebywa w USA, publikuje w miesięczniku "W drodze" oraz w polskiej prasie wydawanej poza granicami kraju. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Trochę urodzone

Czym jeździłby Jezus?

Pigułka szkolna

Nie mam ochoty na wojaczkę

Za co kochamy McDonalda


komentarze



Facebook