Archwium > Numer 342 (02/2002) > Recenzje > Powszedni chleb modlitwy

Powszedni chleb modlitwy

Kto szuka Cię, już znalazł Ciebie;
Już Cię ma, komu Ciebie trzeba;
Kto tęskni w niebo Twe, jest w niebie;
Kto głodny go, je z Twego chleba.
(Leopold Staff Ucho igielne)

 

Jakże często, chcąc przekazać nasze myśli czy uczucia, boimy się, że nie będziemy umieli tego zrobić ciekawie, oryginalnie, odkrywczo, na własną rękę, po nowemu... Całą naszą uwagę zaprząta wtedy pytanie: w jaki sposób to uczynimy, nie zaś: do kogo się zwracamy, czy też: co mamy do powiedzenia. Tę, zrodzoną chyba z wybujałych ambicji, skłonność do perfekcjonizmu przenosimy nieraz także na modlitwę, stosując wobec niej miary przydatne, jak się wydaje, bardziej w twórczości artystycznej niż w szczerej rozmowie z Panem Bogiem. Czy Jemu rzeczywiście zależy na tym, żebyśmy popisywali się naszą inwencją i produkowali modlitewne arcydzieła? Może woli naszą bezradność, niemoc, pokorę, zagubienie? „Kto szuka Cię, już znalazł Ciebie;/Już Cię ma, komu Ciebie trzeba”. Uświadomiłem to sobie szczególnie mocno w czasie ostatnich świąt Bożego Narodzenia.

Zbliżała się Wigilia, a moja myśl krążyła nisko, mimo że bardzo chciałaby się oderwać od tylu różnych drobiazgów, zwłaszcza od karpia smażącego się na patelni, i poszybować w górę, ku temu, co naprawdę w ten wieczór istotne. „Coraz bardziej świeckie święta/coraz mniej w nich Bóg się rodzi” — napisał niedawno z goryczą pewien młody poeta. Właśnie: co robić, żeby (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Czy mnie jeszcze pamiętasz?

Niewyczerpana wspaniałość świata

Naśladować styl Jezusa

O Eucharystii - wierszem i prozą

Nawrócenie przez śmiech


komentarze



Facebook