Odnaleźć zapomniane

Przed kilkoma miesiącami straciłem pracę. Szefowałem jednemu z działów nowoczesnego koncernu prasowego, podlegało mi kilkudziesięciu ludzi. Odszedłem stamtąd, bo wiedziałem, że muszę. Tak po prostu, mimo że byłem bardzo lubiany. Zaczynałem biec za prędko, a jak wiadomo, kto tak robi, często gubi drogę. Doświadczyłem tego. Wyzwolony z Egiptu co rano wsiadałem na mój rower i jechałem nad morze. Plaża sopocka stała się moim kościołem, rower różańcem. Inaczej nie potrafiłem się modlić. Jadąc, zastanawiałem się wielokrotnie, czy bardziej

uciekam przed tym, co było, czy też gonię własne, znikające za zakrętem szczęście. Na rowerze zapominałem o własnych wątpliwościach i strachu. Na rowerze lub przy rąbaniu drzewa. Obie rzeczy mogłem robić godzinami. Starałem się jak ognia unikać własnych myśli.

Potem, choć środki, które mogłem na to przeznaczyć, były na razie mizerne, wędrowałem na wschód, całkiem daleki i dla mnie bardzo egzotyczny. Nie do końca było ważne gdzie, liczyło się oddalenie od mojego świata, życie z dnia na dzień, przyroda. Nawet jeżeli szukałem Boga, nie zdawałem sobie z tego w pełni sprawy, nie miałem żadnych postanowień, niczego nie oczekiwałem. Były miejsca, które chciałem zobaczyć, ale nie zakładałem, że w jakikolwiek sposób wpłynie to na mnie. Bóg nie przekazał mi niczego nowego w stosunku do tego, co mówił poprzednio, raczej dał czas, abym sobie o niektórych rzeczach przypomniał, odnalazł je, zapomniane w swoim sercu. Kiedy po raz pie (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Waldemar Borzestowski - ur. 1964, artysta, autor książki "Nocny sprzedawca owoców", która ukazała się nakładem Wydawnictwa W drodze, żonaty, mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Dżuma w mieście

Else

Krótka opowieść o chorobie i uzdrowieniu

Obecność Mocy

Kozacka opowieść


komentarze



Facebook