Archwium > Numer 339 (11/2001) > Quo vadis? > Beznamiętny reportaż z lektury

Beznamiętny reportaż z lektury
Idąc na "Quo vadis" Jerzego Kawalerowicza, nie spodziewałem się, że obejrzę dwa filmy: pierwszy - trzyminutowy zwiastun uczty kinomana, i drugi, który trwał 163 minuty i był jednym wielkim rozczarowaniem.

O filmie, którego nie ma

Najpierw ów pierwszy film. To trzyminutowe ujęcie otwierające, na którym pojawiają się napisy początkowe — powolna panorama starożytnego Koloseum (które ekipa filmowa znalazła gdzieś w Tunezji) zbudowanego z wielkich szarych ciosów kamienia, nadgryzionego przez czas, ale zaświadczającego o potędze starożytnego Rzymu. Panoramę uzupełnia dramatyczna muzyka Jana A. P. Kaczmarka, pełna dynamiki, z powtarzalnym motywem nisko grających smyczków, męska jak antyczny Rzym. I choć może wyjdę na maniaka, to nawet czarno–biała czcionka napisów w czołówce (żadnych wybuchowych kolorów jak w Ogniem i mieczem!) dostraja się do charakteru ujęcia. Całość zaś, ten krótki, przez wielu być może w ogóle niedostrzeżony motyw audiowizualny zapowiada ucztę kinomana dla tych, którzy pamiętają filmy Kawalerowicza, zwłaszcza jego wielkie adaptacje.

Ujęcie owo, choć krótkie, więcej mówi o kinie Kawalerowicza niż to, co po nim nastąpi. Jest jak kod genetyczny jego twórczości. Wskazuje bowiem na najważniejszą cechę jego najbardziej wartościowych filmów — umiar, formalną ascezę, ogrywanie w sposób niezwykle oszczędny (ale głęboki w swej wymowie) elementów, z których inni zrobiliby wielkie, ale puste widowisko.

Ci, którzy pamiętają Faraona, wiedzą, co było jego największą siłą. Wbrew ówcześnie obowiązującemu schematowi wielkiego widowiska hist (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Kornacki - ur. 1970, adiunkt w Zakładzie Dramatu, Teatru i Filmu Uniwersytetu Gdańskiego, autor książki "Kino polskie wobec katolicyzmu 1945-1970", żonaty, mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Chocholi polonez Andrzeja Wajdy

Biblia pauperum dla inteligencji

Absurd w nawiasie nadziei

Polskie modlitwy

Odnaleźć najgłębszy ton


komentarze



Facebook