Archwium > Numer 337 (09/2001) > Kontrowersje > Złudny powab utopii

Złudny powab utopii
W każdej utopii tkwi pewna ambiwalencja, łączy ona bowiem wzniosłość ideałów i szlachetność dążeń z marnością osiąganych rezultatów i lichotą skutków. Dlatego ważne jest, aby te pierwsze nie przesłaniały drugich. Zwłaszcza że wiek dwudziesty przyniósł deprymujące doświadczenia, które powinny być przestrogą dla każdego, kto próbuje utopie realizować.

Ludzkie gospodarowanie dotyczy rzeczy materialnych, a te dadzą się przeliczyć według kryteriów ilościowych i jakościowych. To prawda, że mierzalne wyniki gospodarcze nie gwarantują nikomu szczęścia, a w ludzkim świecie istnieją inne dobra niż materialne. Wyrzeczenie się dóbr materialnych lub rezygnacja z gospodarczej efektywności są więc możliwe i uprawnione, lecz oznaczają wyjście poza dziedzinę ekonomii, a wkroczenie w obszar ideologii, nie są to zatem działania ekonomiczne, lecz ideologiczne. Oznaczają odrzucenie ekonomii w imię ideologii. Można wybrać ubóstwo albo nieefektywne technologie, lecz nie da się tego uzasadniać argumentacją ekonomiczną, a wyłącznie ideologiczną. Mnisi wielu zakonów ślubują ubóstwo, a wspólnoty wielu religii wyrzekają się zdobyczy nowoczesnej cywilizacji, ponieważ wyżej cenią inne wartości niż materialny dostatek i ekonomiczną efektywność. Można ich postępowanie cenić wysoko, ale nie można go oceniać według kryteriów ekonomicznych.

Wielu z nas staje przed pokusą odrzucenia tych mierzalnych kryteriów i powrotu do innych, zaginionych, utraconych, a prostych wartości. Któż nie ma pięknych wspomnień i skojarzeń związanych ze smakiem pajdy chleba wypieczonego w wiejskim piecu, kwaśnego mleka krojonego nożem w glinianym garnku, konfitur przyrządzonych z owoców zebranych w przydomowym sadzie czy choćby zapachu siana, na którym spędził letnią noc, przyglądając się gwiazdom prześwitującym przez szczeliny między dach&oac (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Janusz A. Majcherek - ur. 1955, publicysta "Tygodnika Powszechnego" i "Rzeczpospolitej", mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Cena korupcji

BYŁO NA CO POPATRZEĆ

FAŁSZYWA SPRAWIEDLIWOŚĆ I PRAWDZIWA POGARDA

NIE STAWIAMY KRZYŻYKA

CZY TY JESTEŚ TYM?


komentarze



Facebook