Archwium > Numer 337 (09/2001) > Kontrowersje > Niegodziwe eksperymenty

Niegodziwe eksperymenty
Prezydent USA, George W. Bush wyraził zgodę na finansowanie badań nad embrionami w ograniczonym zakresie. W swoim pierwszym oficjalnym wystąpieniu telewizyjnym od czasu inauguracji decyzję tę nazwał "wyjątkowo trudną i złożoną". Finansowanie ze środków federalnych dotyczyć będzie wyłącznie badań nad komórkami już uzyskanymi z embrionów. Nie będzie natomiast obejmować wykorzystania nowych embrionów, z włączeniem około 100 000 zapłodnionych komórek przechowywanych w stanie zamrożenia w klinikach rodzinnych. W przemówieniu wygłoszonym ze swojego rancza w Teksasie, gdzie przebywa na miesięcznym wypoczynku, prezydent Bush oświadczył, że decyzję tę podjął "po głębokim namyśle i wierzy, że jest ona słuszna". Podkreślił także, że poparcie rządu dotyczy badań tylko w przypadkach, gdzie decyzja o "życiu i śmierci została już podjęta", więc wstrzymywanie możliwości rozwoju medycyny w tym przypadku byłoby nieuzasadnione. Grupy konserwatywne, a także Kościół katolicki zaapelowały do prezydenta o przemyślenie swojej decyzji oraz przypomniały mu jego wyborcze obietnice, że nie będzie popierał tego typu badań. Bp J. Fiorenza, stojący na czele Krajowej Konferencji Biskupów Katolickich, uznał postanowienie prezydenta za nie do zaakceptowania. Zwolennicy badań byli zadowoleni z decyzji rządu, chociaż wyrażali swoje obawy przed ograniczeniem w ten sposób badań a w konsekwencji opóźnieniem możliwości wynalezienia lekarstwa na choroby genetyczne (KAI).

Przypomnijmy fakty: 9 sierpnia prezydent Bush podpisał decyzję o finansowaniu badań nad ludzkimi embrionami. Podał dwa powody, które go do niej skłoniły i, jego zdaniem, moralnie ją usprawiedliwiają.

Po pierwsze, badania te mogą doprowadzić do przełomu w terapii wielu najcięższych i dotąd nieuleczalnych chorób, zwłaszcza takich, które obecnie leczone są przez transplantację organów. Któryś z komentatorów prezydenckiej decyzji — ażeby rozwiać niepokoje, że może doświadczenia na ludzkich embrionach są moralnie naganne — sformułował nawet opinię, że czymś niemoralnym byłaby dopiero rezygnacja z tych doświadczeń: przecież mogą one przyczynić się do tego, że wielu nieuleczalnie chorych odzyska zdrowie!

Po wtóre — usprawiedliwiał się amerykański prezydent — wspomniana decyzja zawiera zastrzeżenie, że do doświadczeń wolno używać tylko takich embrionów, które już zostały powołane do życia (w ramach usług zapłodnienia pozaustrojowego), a zarazem nie są przeznaczone do życia, tzn. nie przewiduje się wszczepienia ich w łono matki, aby mogły się rozwijać i urodzić.

Przypatrzmy się najpierw argumentowi pierwszemu. Ewidentnie opiera się on na założeniu, że dobry cel uświęca wszystkie środki, nawet złe i niesprawiedliwe. Tutaj warto przywołać kilka dość głośnych wyczynów zdegenerowanej medycyny, które również opierają się na tym właśnie założeniu.

Media wielokrotnie już nas informowały, że w Chinach (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Pytanie o moralność samobójstwa heroicznego

Ofiara Abrahama

"Nie mam się z czego spowiadać"

Nowy Testament na temat prymatu Piotra

Pielgrzymka pokoju


komentarze



Facebook