Zdziwienie

Nie wiem, czy kiedykolwiek bym trafił do księdza Jana, gdyby nie Wiesław Komasa. Miałem telefon Księdza, protekcje, ale nie miałem odwagi, żeby zawracać mu głowę. Dzięki Wiesiowi wszystko stało się cudownie proste. Zwierzyłem mu się z mego pragnienia, a na drugi dzień siedzieliśmy w pokoju księdza Jana.

— Muszę się pochwalić, że to ja poleciłem ojcu Babrajowi do „W drodze” Annę Kamieńską... — powiedział ksiądz Twardowski, gdy zostałem mu przedstawiony.

— Tak, to były czasy, kiedy żyli i pisali dla nas najwięksi: Kamieńska, Kijowski, Brandstaetter... I Ksiądz gościł na naszych łamach — dodałem z rozrzewnieniem. — Może by zgodził się Ksiądz porozmawiać ze mną dla „W drodze”...

— Tak, pewnie...

Ustaliliśmy termin. Za tydzień.

— Tylko dwa dni wcześniej niech pan zadzwoni, żeby potwierdzić.

Rzuciłem się w wir przygotowań, obłożony stertą książek. Czytałem i czytałem. Zadziwiające, ile ten naśladowca św. Franciszka napisał i ile o nim napisano.

Termin się zbliżał, a ja wiedziałem, że zaczerpnę co najwyżej łyżeczkę z tego oceanu mądrości, którym jest twórczość księdza Jana. Wiele jego wierszy znam na pamięć, ale dręczyła mnie uwaga arcybiskupa Życińskiego, który bolał w rozmowie z ojcem Pawłem i ze mną, że w Polsce jest tak słaby odbiór księdza Twardowskiego.

— Jak to? — odp (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Grzegorczyk - pisarz, w latach 1982-2011 roku redaktor miesięcznika "W drodze". Wydał m.in. "Dziurawy kajak i Boże miłosierdzie", pięcioksiąg "Przypadki księdza Grosera", opowiadania "Niebo dla akrobaty", powieści "Chaszcze i Puszczyk". Jego ostatnią książką jest Święty i błazen, rozmowa z Janem Górą, która jest swoistym testamentem ojca Jana. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Relacje albo relatywizm

Dzieje Abrahama Wyrwikufla (I)

Gusła

Dzieje Abrahama Wyrwikufla (II)

O Bożych uciekinierach


komentarze



Facebook