Archwium > Numer 336 (08/2001) > Media > Można, ale po co?

Można, ale po co?
Zachwytowi nad tym, co nowe, winno towarzyszyć krytyczne spojrzenie. Owszem, najnowsze metody przekazu należy wykorzystywać w ewangelizacji, trzeba jednak wiedzieć, kiedy i do czego. To, że Internet daje takie możliwości, nie jest jeszcze powodem, by koniecznie z nich skorzystać.

Rok temu Janusz Bohdziewicz na łamach „W drodze” pisał o telewizyjnych transmisjach Mszy świętej 1. Postawił wtedy kilka ważnych pytań. Czym jest transmisja liturgii Eucharystii? Czy, a jeśli tak, to w jakim sensie oglądanie Mszy św. w telewizji jest formą uczestnictwa w liturgii? Gdy spoglądamy na telewizyjny ekran, to mamy do czynienia z religijnym wydarzeniem czy też raczej z filmem o nim?

Pytanie o teologiczną wartość takiej transmisji suponuje inne — zdaje się, że jeszcze ważniejsze — kwestie: Jaki jest sens i cel takich transmisji? Po co transmitujemy liturgię i dla kogo? Odpowiedzi wydają się oczywiste, ale czy rzeczywiście takie są?

Msza święta w formacie real–audio

Rozwój techniki poszerza możliwości przekazu religijnych uroczystości w czasie rzeczywistym. Rolę telewizji pomału przejmuje Internet, w którym coraz częściej napotykamy transmisje na żywo z kościoła. Przykładem niech będzie propozycja, którą dla internautów przygotowali duszpasterze parafii pw. św. Wincentego à Paulo w Bydgoszczy. W KAI–owskiej depeszy z 10 maja br. można było wyczytać:

Internauci z całej Polski będą mogli obejrzeć pierwszą w archidiecezji gnieźnieńskiej transmisję Mszy świętej. W niedzielę 13 maja o godz. 10 rozpocznie się internetowa relacja I Komunii Świętej w bydgoskiej bazylice mniejszej pw. św. Wincentego à Paulo. Msza św. z (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Andrzej Draguła - ur. 1966, kapłan diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, doktor habilitowany teologii, profesor na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Szczecińskiego, członek Redakcji i Laboratorium "Więzi", publicysta, stały współpracownik "Tygodnika Powszechnego". Zajmuje się m.in. komunikacją religijną i związkami między religią a kulturą. Mieszka w Zielonej Górze. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Tako rzecze Lupa, czyli umieranie nadczłowieka

BYCIE KSIĘDZEM NIE CZYNI PROROKIEM

Czy Jezus jest cool?

URZĄD JUŻ NIE WYSTARCZA

POTĘGA NIESMAKU


komentarze



Facebook