Ukrzyżowany i Umiłowany
Nasza psychika jest tak ukształtowana, że rozmyślanie o krzyżu często daje nam większe oparcie niż myśl o zmartwychwstaniu. Dotyczy to i mistyków, i zwykłych ludzi.

„O, crux, ave, spes unica!”
z hymnu Vexilla Regis

Bez ukrzyżowania nie byłoby zmartwychwstania. Wiemy, że na krzyżu Jezus wyjednał nam zbawienie. Tymczasem prof. Anna Świderkówna, znawczyni Biblii, twierdzi, że dla pierwszych chrześcijan to nie ukrzyżowanie, ale „zmartwychwstanie było punktem centralnym wszechświata, ono też nadawało ostateczny sens [...] życiu i śmieci Jezusa Chrystusa. [...] Nadaje też — dzisiaj również — sens życiu każdego z nas” 1.

Powstanie Chrystusa z martwych, które potwierdziło prawdziwość Jego posłannictwa, powinno być dla nas źródłem nadziei, że i my kiedyś zostaniemy wskrzeszeni. Czy jednak tylko ze względu na tę nadzieję uczestniczymy w nabożeństwach Drogi krzyżowej i Gorzkich żalów albo spowiadamy się i żałujemy za grzechy? Zauważmy, że w tradycyjnych pieśniach pasyjnych nie ma ani słowa o zmartwychwstaniu Jezusa: „Zbawienie przyszło przez krzyż” — śpiewamy. Czyżbyśmy, niestety, modlili się tekstami teologicznie niepoprawnymi?

Równoważne wydarzenia

Fakt zmartwychwstania jest dowodem, że do Boga należy ostatnie słowo, że dobro jest silniejsze od zła. Jednak i krzyż może być znakiem nadziei. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina o niepodzielności Misterium Paschalnego (męka, śmierć, zmartwychwstanie, dopełnione wniebowstąpieniem i zesłaniem Ducha Świętego), które ma dwa aspekty. Śmierć wskazuje na wyzwo (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Rodzice do recyklingu

Pragnienie absolutne

Drodzy Czytelnicy,

Źródło

"Praktyka medytacji chrześcijańskiej", "Życie Duchowe"


komentarze



Facebook