Archwium > Numer 332 (04/2001) > Orientacje > Trwajmy przy studni, nawet gdy wysycha

Trwajmy przy studni, nawet gdy wysycha

„Wiara bez uczynków jest martwa” — pisał św. Jakub. Jej przeciwieństwo stanowi, poparta czynną miłością bliźniego, żywa wiara. Określenie to wydawać się może na pierwszy rzut oka truizmem. Wszyscy czujemy intuicyjnie, że wiara już z samej swej natury jest czymś żywym. Każdy z nas mógłby podać ze swego własnego doświadczenia dziesiątki przykładów na to, jak jego wiara nieustannie zmienia się, faluje, jak słabnie lub krzepnie, jak więdnie lub dojrzewa, czyli — jak żyje. Owa żywość albo raczej żywotność wiary jawi się nam jako jej cecha nieodłączna, immanentna.

Niestety, zbyt często zapominamy dziś o tym, czym naprawdę żyje, czym karmi się wiara, od czego zależy jej jakość i siła. Zapominamy, że oprócz uczynków miłosierdzia drugim życiodajnym źródłem wiary jest modlitwa. Bez niej wiara usycha. Wielu specjalistów zajmujących się problemami religijności uważa, że istnieje ścisły związek między współczesnym kryzysem modlitwy a kryzysem wiary. Ta zależność dotyczy również powołań do stanu duchownego oraz jakości samego kapłaństwa. Osobisty przykład „człowieka wielkiej modlitwy”, Jana Pawła II, przypomina dzisiejszemu światu, skąd należy czerpać energię nie tylko do wielkiej pracy duszpasterskiej i misyjnej, ale także do świętości, do tego, by być na co dzień prawdziwym chrześcijaninem. Widok papieża zatopionego w modlitwie porusza nawet serca niewierzących.

Odrodzenie wiary przychodzi przez modlitwę, a ta z kolei wymaga zaangażowania, wysiłku i ci (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Naśladować styl Jezusa

Czy mnie jeszcze pamiętasz?

Smak życia

Między wiarą a strategią

Życie dobru podporządkowane


komentarze



Facebook