Archwium > Numer 456 (08/2011) > Szukającym drogi > Apostoł Paweł twórcą chrześcijaństwa?

Apostoł Paweł twórcą chrześcijaństwa?

Poproszono mnie o ocenę kilku tekstów zawierających tezę, jakoby właściwym założycielem chrześcijaństwa był apostoł Paweł; jakoby dopiero on zinterpretował ukrzyżowanie Pana Jezusa jako śmierć Odkupiciela, zaczął głosić Jego zmartwychwstanie oraz nauczać o Jego boskości.

Nie trzeba wielkiej inteligencji, ażeby zauważyć, że w tego rodzaju tekstach w gruncie rzeczy nie chodzi ani o apostoła Pawła, ani o prawdę. Ich celem jest uderzenie w samą istotę wiary chrześcijańskiej. Bo jeżeli Jezus był tylko poczciwym marzycielem, którego niesprawiedliwie przybito do krzyża; jeżeli Jego zmartwychwstanie oraz bóstwo to tylko wymyślone przez Pawła z Tarsu mity – to chrześcijaństwo jest zwyczajną blagą, w którą nie ma sensu się angażować.

Ludzi w ten sposób atakujących chrześcijaństwo nie wzrusza to, że wiele konkretnych wypowiedzi apostoła Pawła zadaje kłam ich tezom. Dość przypomnieć, jak mocno pamiętał Paweł o tym, że Ewangelia nie podlega majsterkowaniu: „Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy – niech będzie przeklęty!” (Ga 1,8). I jak bardzo pilnował tego, ażeby głosić tę samą Ewangelię, co pozostali apostołowie (por. Ga 2,2.9).

Co więcej, Paweł zdecydowanie mówił, że gdyby Chrystus nie zmartwychwstał naprawdę, my swoim głoszeniem, że On zmartwychwstał, ciężko obrażalibyśmy Boga: „Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, żeśmy byli fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstają, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa” (1 Kor 15,14n).

Istota diabelstwa

Przypatrzymy się kilku konkretnym teoriom, które, choć wzajemnie się wykluczają, w jednym są zgodne: wszystkie głoszą, jakoby twórcą naszego chrześcijaństwa był Paweł z Tarsu. Jeśli więc chcemy, żeby było ono bliższe wersji źródłowej głoszonej przez Jezusa, jego listy należy z Pisma Świętego wyrzucić. Słowem, należy przepołowić Nowy Testament i pozostawić jedynie jego część „autentyczną”.

Propozycja jest więc jasna. Przepołowić Nowy Testament znaczy przecież tyle samo, co w całości pozbawić go sensu. Bo wówczas również tych ksiąg, których łaskawie z Pisma Świętego nie wyrzucimy, nie sposób czytać – tak jak dotychczas to czyniliśmy – z prawdziwie religijnym pietyzmem. Nie da się przecież być naprawdę posłusznym słowu Bożemu, jeżeli zarazem poczujemy się jego panami, mającymi moc wyrzucania całych ksiąg biblijnych do kosza na śmieci.

Tu przypomnijmy, że rozdzielanie tego, co powinno być jednością, stanowi samą istotę diabelstwa. Grecki czasownik diaballein, od którego pochodzi diabolos, wyraz oznaczający głównego sprawcę grzechu i śmierci, znaczy: rozdzielać, oskarżać, oczerniać.

Ten wróg naszego zbawienia ostatecznie dąży do tego, ażeby stworzenie oddzielić od Stwórcy, a rozdzielania tego, co powinno być jednością, dokonuje na tysiąc różnych sposobów. Sam Bóg złączył męża i żonę, ale diabeł będzie dążył do tego, żeby ich rozłączyć, żeby rozłączyć również seksualność od miłości, żeby przeciwstawić miłość rodzicielską miłości małżeńskiej, miłość bliźniego miłości Boga – tak aby jedno i drugie ulegało wypaczeniu, a nawet ażeby straciło swój autentyczny sens.

Długo można by opisywać spustoszenia w ludzkim świecie, których głównym inspiratorem jest diabeł. Przecież to przede wszystkim jemu zależy na tym, żebyśmy rozdzielali prawdę od miłości, dobro od piękna, prawo od moralności, dobro własne od dobra wspólnego, postęp od tradycji, sprawiedliwość od miłosierdzia, słowa od czynów, władzę od służby, naukę od mądrości, przyjemność od dobra, wolność od prawdy, pracę od osobistego rozwoju, a nawet wiarę od modlitwy i łaskę od zasługi…

Bóg obdarzył nas światem wspaniale odzwierciedlającym Jego trójjedyność, diabeł zaś dąży do tego, żeby to wszystko porozbijać. On chce nas pozbawić tego Bożego świata, jakim obdarzył nas Bóg; chciałby, żebyśmy musieli żyć na jego gruzach. To on jest sprawcą śmierci, czyli rozdzielenia duszy od ciała. „Bo Bóg – czytamy w Księdze Mądrości – śmierci nie uczynił ani nie cieszy się z zagłady żyjących… Śmierć weszła w świat przez zawiść diabła” (Mdr 1,13; 2,24).

Nawet do Pisma Świętego diabeł próbował się dobrać, ażeby rozbić jego jedność. Już na początku II wieku niejaki Marcjon podjął radykalny atak przeciw Staremu Testamentowi, usiłując wyrzucić go z Kościoła pod pozorem, że miłosierny Bóg Jezusa Chrystusa jest kimś zupełnie innym niż rzekomo okrutny Bóg Starego Testamentu. Ponieważ jednak Nowy Testament jest głęboko zakorzeniony w Starym, rychło stało się to, co stać się musiało: również w Nowym Testamencie Marcjon więcej tekstu wyciął niż zostawił. Pisma Ojców Kościoła z II i III wieku świadczą o tym, że atrakcyjność propozycji Marcjona była wówczas duża i Kościół musiał podjąć trudną i stanowczą walkę w obronie Starego Testamentu.

Apostoł Paweł różnorodnie kwestionowany

Ten nasz wróg dąży również do tego, żeby przeciwstawić sobie Pana Jezusa i Jego apostoła Pawła. Pierwsze postulaty, ażeby z Pisma Świętego wyrzucić listy apostoła Pawła, pochodziły od chrześcijan judaizujących. Zachowała się pochodząca z końca II wieku informacja św. Ireneusza, że ebionici „posługują się samą tylko Ewangelią według Mateusza i odrzucają apostoła Pawła. (...) Zachowali obrzezanie i żydowski styl życia, nawet Jerozolimę adorują, tak jakby była do-mem Bożym” (Adversus haereses, 1,26,2).

Jednak, jak się wydaje, ebionici byli w ówczesnym Kościele grupą na tyle marginalną, że do przeciętnych wiernych ich poglądy nie dochodziły, toteż nie stanowiły wielkiego zagrożenia dla ich wiary. A w każdym razie w pismach Ojców praktycznie niczego na ten temat nie znajdziemy.

Trzeba przyznać, że żadne chyba zastrzeżenia ani inne „rewelacje”, jakie w ciągu wieków na temat listów apostoła Pawła formułowano, nie zagroziły wierze Kościoła w sposób poważny. Szczególny ich wysyp nastąpił dopiero w XIX i XX wieku. Odnotujmy tu najpierw – jako najbardziej skrajne i dziwaczne – teologiczne rojenia Adolfa Hitlera, który wmawiał sobie oraz szczególnie zaufanym kolegom, że Pan Jezus był antysemitą, który zapoczątkował ruch skierowany przeciwko żydowskiej chciwości, natomiast apostoł Paweł przeinaczył ten ruch od wewnątrz i uczynił chrześcijaństwo ruchem niewolników przeciwko panom1.

Już w XIX wieku apostoł Paweł stał się chłopcem do bicia w biblistyce liberalnej, uprawianej w niewierze i z aprioryczną pewnością, że Pan Jezus ani nie zmartwychwstał, ani nie jest Bogiem, natomiast wiara w oba te fundamentalne dogmaty chrześcijaństwa dopiero z czasem się w Kościele ukształtowała. Właśnie apostoła Pawła obwołano wówczas odpowiedzialnym za wprowadzenie obu tych dogmatów do wiary Kościoła. Dopiero on – zgodnie powtarzali liberalni bibliści – prostą i niewyszukaną naukę Ewangelii wcisnął w dogmatyczne szablony.

Była to teza tyleż doktrynerska, co anachroniczna, i nie sposób nie zgodzić się z tym, co na jej temat pisze Richard J. Neuhaus: „Listy św. Pawła powstały wcześniej niż świadectwa o Jezusie w Ewangeliach. Jako że Ewangelie zostały umieszczone na początku Nowego Testamentu, częstym błędem jest myślenie, że na pozór bardziej jasne świadectwo Ewangelii zostało następnie skomplikowane i »steologizowane« przez Pawła, podczas gdy w rzeczywistości pisma Pawłowe oddają to, w co generalnie wierzono na temat Jezusa we wspólnotach, w których później napisano Ewangelie”2.

Wobec tego jakiś domorosły biblista – bo chyba nie ma zwolenników takiej tezy wśród badaczy uprawiających biblistykę naukowo – przedstawił tezę następną: Wszystkie cztery Ewangelie i w ogóle cały Nowy Testament jest blokiem tekstów narzuconym chrześcijaństwu przez apostoła Pawła i jego zwolenników, którzy stłumili w ten sposób przesłanie chrześcijaństwa „autentycznego”.

No cóż, bunt wobec prawdy Bożej i łaski zdaje się nie cofać nawet przed ewidentnym bełkotem. Umieszczona w internecie i niepodpisana przez autora praca z tak odkrywczą tezą dorównuje swoim poziomem artykułowi Fryderyka Engelsa na temat Apokalipsy, gdzie ten współtwórca marksizmu „udowadniał”, że jest ona najwcześniejszym pismem starochrześcijańskim.

Muzułmański falsyfikat

Teza, jakoby apostoł Paweł wypaczył naukę Jezusa i stał się w ten sposób twórcą religii chrześcijańskiej, w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat pojawia się coraz częściej w misyjnych akcjach islamu wśród chrześcijan – a wiele wskazuje na to, że muzułmanie będą się tą tezą posługiwali jeszcze intensywniej. Dzieje się to za sprawą muzułmańskiego falsyfikatu, który powstał w okresie późnego średniowiecza (prawdopodobnie w XIV wieku), a który jest znany pod nazwą Ewangelia Barnaby i jako rzekomo autentyczna Ewangelia bywa darmowo rozdawany w muzułmańskich centrach kulturalnych3.

Jedyny zachowany egzemplarz tego obszernego dokumentu, napisanego w języku starowłoskim, odkryto w 1709 roku, jednak szerzej zainteresowano się nim dopiero dwieście lat potem, po opublikowaniu go w 1907 roku. Już rok później ukazał się w przekładzie arabskim i odtąd różni muzułmanie lubią go przedstawiać chrześcijanom jako jedyną autentyczną Ewangelię.

Apokryf jest przesycony zarówno otwartą, jak ukrytą muzułmańską indoktrynacją. I tak już nasz praojciec Adam miał zobaczyć na niebie napis, że „jeden jest Bóg, a Mahomet jest Jego prorokiem” (rozdz. 39), natomiast Pan Jezus – proroczo wiedząc o tym, że kiedyś Mahomet się pojawi – czuł się niegodny rozwiązać rzemyka u jego sandała (rozdz. 44).

Opis narodzin oraz początków działalności publicznej Pana Jezusa pokrywa się w tzw. Ewangelii Barnaby mniej więcej z tym, co przekazują Ewangeliści Łukasz i Mateusz, jednak osoba Jana Chrzciciela jest tam w ogóle nieobecna. Zgodnie bowiem z nauką islamu Pan Jezus nie miał żadnego poprzednika, gdyż sam był poprzednikiem, zwiastującym nadejście Mahometa.

Przede wszystkim jednak zakwestionowane są w tym muzułmańskim falsyfikacie fundamentalne prawdy wiary chrześcijańskiej. Na różne sposoby podkreśla się tam, że Pan Jezus nie jest Synem Bożym. Apokryf powtarza też tezy Koranu, że Pan Jezus wcale nie zmartwychwstał, a nawet że nie został ukrzyżowany.

Przeglądnąłem sporo materiałów propagujących tzw. Ewangelię Barnaby. Uderza w nich przede wszystkim brak hamulców w posługiwaniu się kłamstwem. Otóż dowiedzieć się tam można o rzekomo niewątpliwej starożytności tego dokumentu, który jest jakoby wcześ-niejszy od wszystkich czterech Ewangelii kanonicznych. Ponieważ zaś w naszych czasach wolno bezkarnie obrzucać Kościół nawet najbardziej absurdalnymi i niesprawiedliwymi zarzutami, w tekstach promujących ten falsyfikat można znaleźć informację, że sobór w Nicei w roku 325 „wybrał spośród jakichś trzystu istniejących wówczas ewangelii cztery oficjalne ewangelie Kościoła. Wszystkie pozostałe, włącznie z Ewangelią Barnaby, miały zostać unicestwione. Wydano edykt mówiący o tym, że każdy, kto zostanie przyłapany na posiadaniu nielegalnej ewangelii, zostanie skazany na śmierć”4.

Ręce opadają w obliczu takiego natężenia złej woli.

***

Na koniec pragnę dać jedną radę: do tego rodzaju tekstów zaglądam, bo proszą mnie o to czytelnicy, których one zaniepokoiły. Generalnie jednak, kiedy trafiamy na twierdzenia oparte na przekonaniu, że prawdy naszej wiary nie w Bogu mają swoje źródło, ale zostały ustanowione przez ludzi – nauczmy się takimi tekstami nie interesować. Również dzisiaj, a może nawet szczególnie dzisiaj warto kierować się zasadą sformułowaną już w czasach apostolskich: „Unikaj światowej gadaniny; albowiem uprawiający ją coraz bardziej będą się zbliżać ku bezbożności, a ich nauka jak gangrena będzie się szerzyć wokoło” (2 Tm 2,1617).  

1 Por. Adolf Hitler, Rozmowy przy stole 1941–44. Rozmowy w Kwaterze Głównej zapisane na polecenie Martina Bormanna, Warszawa 1996, s. 421.

2 Richard J. Neuhaus, Dlaczego Żydzi odrzucili albo nie odrzucili Jezusa, „First Things”, edycja polska, lato 2007 nr 4, s. 62–63.

3 Podstawowe informacje na temat tego apokryfu, zob. Per Beskow, Osobliwe opowieści o Jezusie. Analiza nowych apokryfów, Wydawnictwo WAM, Kraków 2005, rozdz. „Ewangelia według Koranu”, s. 31–37.

4 http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?p=102370

JACEK SALIJ ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie.


Jacek Salij OP - ur. 1942, dominikanin, duszpasterz, emerytowany profesor teologii UKSW, autor wielu książek i artykułów, mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Papież w więzieniu

Zagadka polowań na czarownice

Obecność religii w życiu publicznym

Po co Kościołowi papież?

Zerwanie zakazanego owocu


komentarze



Facebook