Minimax
Wj 22,20-26 ? Ps 18 ? 1 Tes 1,5c-10 ? Mt 22,34-40

Gdy podróżuję pociągiem, lubię stać z tyłu wagonu i patrzeć na uciekające tory, ciągnące się w dal szyny, które gdzieś na horyzoncie się zbiegają. Ten obraz przychodzi mi też na myśl, kiedy słucham słów Jezusa o podwójnym przykazaniu – miłości Boga i bliźniego.

Faryzeusze, pytając Jezusa o to, które przykazanie jest największe, uważali Go za jednego ze swoich. Choć formalnie nie przynależał do stronnictwa faryzeuszy, był im bliski, sądzili nawet, że może się stać ich rabbim. W tle trzeba dostrzec konflikt i rywalizację o wpływy między faryzeuszami a saduceuszami. Kiedy więc Jezus „zamknął usta saduceuszom”, faryzeusze chcieli się przekonać, jak bliskie ich nauczaniu są poglądy Jezusa.

Żydzi kierowali się wielką liczbą przepisów – 615 rozmaitych zakazów i nakazów. Nurtowało ich pytanie, które z nich są naprawdę ważne, a które mniej istotne. Na czym Bogu naprawdę zależy? Czy odpowiedź Jezusa jest zaskakująca? I tak, i nie. Niczym nowym nie było dla nich przykazanie miłości Boga. Dla pobożnego żyda codziennym wyznaniem wiary i modlitwą były słowa: „Słuchaj Izraelu… będziesz miłował Pana Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił”. Zaskakujące, choć nie nowe, było przykazanie miłości bliźniego, które Jezus umieścił tak wysoko na liście. Zaskakujące tym bardziej, że Jezus niezwykle rozszerzył rozumienie pojęcia bliźniego – nie jest to tylko ktoś bliski, członek rodziny, współwyznawca, ale także ktoś obcy, nawet nieprzyjaciel. Te dwa przykazania są nierozdzielne – jakby to było jedno, podwójne przykazanie. Święty Jan pisze tak: „Jak możesz mówić, że miłujesz Boga, którego nie widzisz, jeśli nie miłujesz brata swego, którego widzisz?” (1 J 4,20).

O przykazaniu miłości bliźniego traktuje pierwsze czytanie: „nie będziesz gnębił…, nie będziesz uciskał…, nie będziesz krzywdził…”. Jednak w słowach Jezusa jest coś więcej, coś mocniejszego. Zamiast „nie będziesz” Jezus mówi „będziesz”. Nie chodzi tylko o powstrzymywanie się od złych czynów, ale o świadome, aktywne, zaangażowane działania, by miłość okazywać i jej wymogi wypełniać. Inaczej mówiąc: chodzi nie o jakieś minimum – ile mogę albo czego mi nie wolno, by nie naruszyć granic przyzwoitości – ale o maksymalizm: „z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił”!


Cyprian Klahs OP - ur. 1969, dominikanin, przełożony braci studentów, napisał m.in. "Pamiętniki Jonasza i inne apokryfy"; "Nadzieja. Lekarstwo na narzekanie i zniechęcenie"; "Różaniec. Modlitwa prostoty i głębi". Mieszka w Krakowie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

MODLĘ SIĘ, JAK UMIEM

Moja chrzcielnica

DWIE SĄ DROGI

Daj mi tej wody

Nie bądź obojętny


komentarze



Facebook