Malarz

Pragnął być artystą, zajmować się malarstwem i grafiką. Wierzył, że przyszłość należeć będzie do niego. Terminował u kilku mistrzów, do niektórych wyjeżdżał za granicę kraju. Oni nauczyli go techniki i cierpliwości, natura zaś, jej nieustanne podpatrywanie, ćwiczenia, aby szybko uchwycić jej zmienność — całej reszty, najniezbędniejszej cząstki, bez której wszystkie lata spędzone w pracowniach mistrzów, wszystkie cenne rady, okazałyby się bezużyteczne. Tą cząstką było własne spojrzenie na świat. Nie na próżno powtarzał malarz Ghirlandaio, nauczyciel Michała Anioła, swoim uczniom — Najdoskonalszym przewodnikiem jest natura. Rysuj stale — zalecał — nie zaniedbuj ani jednego dnia.

Mateusz, bo tak dali mu na imię zacni rodzice, czuł, że ma talent i chciał koniecznie coś nowego wnieść w świat, który zastał. Odnosił też z latami pewne sukcesy, ale nigdy takie, o jakich skrycie marzył. Chciał żyć mocno, prawdziwie, tymczasem, będąc raczej ubogim, wciąż musiał gonić za nowymi zleceniami i choć pracował dużo, miał poczucie marnotrawienia czasu oraz swoich umiejętności. Prace, na które otrzymywał zamówienia, były błahe, mało inspirujące, słowem — nie cieszyły go. Życie zaczęło mu ciążyć. Wreszcie nie wytrzymał. Pokłóciwszy się z zamożnym klientem, niezadowolonym ze swojego portretu, bo mroczny, mało dostojny i śmieszny zarazem, postanowił zrzucić jarzmo ciągłej gotowości podejmowania kolejnych zadań choćby wbrew sobie. Powiedział „koniec”. Poczuł się wolny i zaczął hulać. Wiry ż (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Waldemar Borzestowski - ur. 1964, artysta, autor książki "Nocny sprzedawca owoców", która ukazała się nakładem Wydawnictwa W drodze, żonaty, mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Kozacka opowieść

Kalendarz

Ostatnia podróż Assmusa Brouwera

Odnaleźć zapomniane

Else


komentarze



Facebook