Archwium > Numer 318 (02/2000) > Listy ze świata > Jedność, pamięć i cebula

Jedność, pamięć i cebula
W starej cerkwi kipiała garkuchnia, ale miejscowi pamiętali: tu było sanktuarium Tychwińskiej Matki Bożej. Legenda głosi, że przed ponad dwustu laty przypłynęła rzeką cudowna Ikona. Swoją wiedzę, wraz z kawałkiem chleba i cebuli, co chroniła przed cyngą, przekazywali nieszczęśnikom z obozu. Ilu z nich, dzięki tej cebuli i pamięci o Matce Bożej, przetrwało?

Droga z Sankt Petersburga do Moskwy wiedzie starym szlakiem wytyczonym jeszcze przez Piotra Wielkiego. Prosta, jak z knuta strzelił, omija wszystkie większe miejscowości: Wieliki Nowgorod, historyczny Twer. Zanim dojedziesz do Wałdaju, trafisz do niemałej wsi — Krestcy. Urodził się tam mój rosyjski przyjaciel, a do dziś mieszka jego ojciec — żołnierz drugiej wojny. W Krestcach, za mostem od głównej drogi odchodzi boczna, biegnie ona obrzeżem Wałdajskich Wzgórz, wśród zdrowych, sosnowych lasów. Po 90 kilometrach docieramy do celu. Borowicze są ponad dwustuletnim miastem, wyglądają tak, jakby czas się w nich zatrzymał. To jednak pozory, byli tam przecież bolszewicy, wódz Stalin i burzyciel cerkwi — Chruszczow. Zrujnowali klasztor, który przez dwa stulecia stał w środku miasta, cerkwie, odbudowywane teraz z ogromnym wysiłkiem. To oni obok cegielni, której sława zawojowała nie tylko Rosję, postawili fabrykę zbrojeniową. Jej robotnicy cierpią dziś autentyczną nędzę. Nie nauczyliśmy się jeszcze przekuwać mieczy na lemiesze... Przez centrum tego osiemdziesięciotysięcznego miasta, którego infrastruktura przypomina nasze pięciotysięczne miasteczka, płynie Msta. Imponujący most na Mście jest prawdziwym symbolem Borowicz.

Polacy dotarli do tego miasta na początku jego istnienia, byli to dobrzy rzemieślnicy, którzy uciekli przed nadwiślańską konkurencją. Później przyszli zesłańcy z powstania Kościuszki, potem kolejni... W Borowiczach osiedlono rodzinę Zygmunta Sierakowskiego. Tu na zsyłkach bywali polscy biskupi ka (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Zostawiamy ich samych sobie

Szare święta

Urzędnik kultu

Język modlitwy

Klątwa


komentarze



Facebook