Archwium > Numer 320 (04/2000) > I Bóg stworzył kobietę > Kobieta wyzwolona... z feminizmu

Kobieta wyzwolona... z feminizmu
Niektóre problemy są jak wirus ebola - tak groźne i drapieżne, że same się wyniszczają. Niestety, obawiam się, że feminizm - tak w Stanach, jak i w spowitej demograficzną zimą Europie - do nich nie należy.

Jaka jest sytuacja kobiet na początku XXI wieku? Co zmieniło się w ciągu stulecia, które właśnie pożegnaliśmy?

Myślę, że nastąpiły dwie wielkie zmiany, w zasadzie socjologiczne, choć każda w ścisłym związku z ekonomią. Po pierwsze — industrializacja, która w większości krajów zachodnich zakończyła się na początku dwudziestego wieku. To ona znacząco zmieniła rolę kobiet, bo zmusiła mężczyzn do opuszczenia domu i pójścia do pracy. Ojcowie przestali pracować w domu i w jego bezpośrednim sąsiedztwie, a co za tym idzie, dzieci nie mogły już polegać na odbieranym dawniej w domu przygotowaniu do zawodu, będącego zwykle kontynuacją rodzinnej profesji. Oczywiście na wsi dzieci przygotowywano od małego do pracy na roli, ale przecież to właśnie mieszkańcy wsi zasilili szeregi robotników. Wprawdzie dzieci wciąż były zależne od utrzymującego je ojca, ale w wyniku uprzemysłowienia została przerwana fundamentalna, odwieczna nić komunikacyjna między dzieckiem a ojcem, uczącym jak przeżyć, wprowadzającym w tajniki zawodu. W domu zostały kobiety i dzieci. Współczesny mit powiada, że świat nieuprzemysłowiony należał do mężczyzny. To nieprawda. W tamtym — preindustrialnym — świecie, kobieta i mężczyzna byli współpracownikami. Kobiety pracowały w obejściu, w domu, na roli przynajmniej tak samo ciężko jak mężczyźni. Tymczasem, niemal nagle — uprzemysłowienie było procesem bardzo gwałtownym — miliony kobiet zostały w domu bez mężczyzn.

A  (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Russell Hittinger - członek American Enterprise Institute, wykładał m.in. na uniwersytetach Princeton, Fordham i w Nowym Jorku, obecnie jest profesorem prawa i studiów katolickich na Uniwersytecie w Tulsie, specjalistą w dziedzinie politologii i prawa naturalnego, laureatem wielu nagród i stypendiów, publikuje m.in. "First Things" i "American Journal of Jurisprudence". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Prawo i wolność

Gdy wszystko jest dozwolone

Żal złotych ramek


komentarze



Facebook