Mur Płaczu

Patrzyłem, jak ten z trudem chodzący starszy człowiek przekracza granice i utarte ścieżki. Chwilami czułem palący wstyd spowodowany brakiem własnej wyobraźni i odwagi. Podziwiałem Papieża na każdym kroku. To prorok. Widzi i czuje więcej niż my wszyscy. Pułap jego myśli jest dla mnie niedostępny. Nie odpowiada na każdej proponowanej mu płaszczyźnie, często politycznej i zaczepnej. Sam proponuje przestrzeń dialogu. Wszyscy podzielili już sobie zawczasu pobyt Papieża na płaszczyzny: polityczną, religijną i społeczną. A ja u niego czegoś takiego nie dostrzegłem. Widziałem natomiast zadziwiającą jednię. Jednia osobowości, jednia przesłania miłości i braterstwa. Siła świadectwa.

Wszyscy oczekiwali, mało oczekiwali, żądali, by Papież przeprosił za winy Kościoła i milczenie Piusa XII. Obecność uratowanej przez Karola Wojtyłę dziewczynki — dziś 69–letniej kobiety, odsunęła dla części świata konieczność tłumaczenia się i jakiegokolwiek komentarza. Człowiek, za którym stoi prawda, nie musiał nic wyjaśniać. Świadectwo złożyli inni. On milczał. Milczał. A jego milczenie było krzykiem.

Kiedy dzieliłem się w tej rubryce wrażeniami z niedawnego pobytu w Ziemi Świętej, swoją nieobecność pod Murem Płaczu pokryłem tanim dowcipem, twierdząc, że nie mam nic do wypłakania. Inaczej postąpił ojciec Tomasz Dostatni, który, założywszy na głowę wcześniej przygotowaną i skrywaną przed nami myckę, trwał tam jakiś czas, usiłując naśladować starozakonnych. Nie stanąłem tam, bo nie wiedziałem, czy nie obrażę tym żydów. Czy tak (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jan Góra OP - (1948-2015) legendarny rekolekcjonista, kaznodzieja i publicysta, wieloletni duszpasterz akademicki w Poznaniu. Twórca ośrodków duszpasterskich w Hermanicach, na Jamnej i nad Lednicą; organizator spotkań "Lednica 2000", autor wielu książek. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Wakacje moich dzieci

Trzy wesela i partyzanci

KARDYNAŁ STANISŁAW

Najważniejszy jest rozwój

Wdzięczność w sercu


komentarze



Facebook