Dobrobyt a wojna

U nas przez okres PRL–u ludzkie pożądania były zamknięte jak w puszce Pandory, a zostały uwolnione w 1989 roku. Ale tylko prostacy, gminni opryszkowie, chwytają łom czy pistolet: bardziej szczwani, nowocześni i europejscy, zdobywają fortunę w grze, jaką oferuje wolny rynek, w rozboju inteligentnym.

W wiadomościach telewizyjnych pokazano raz jako ciekawostkę 30–hektarowe gospodarstwo na Mazowszu, na którym młody rolnik, podobnie jak jego ojciec, pracował tylko końmi, nie wpuszczając traktora na swe pole. Sprawiał wrażenie nierozgarniętego prostaczka, wybąkał, że nie lubi traktora, bo trzęsie i hałasuje, po czym posłał do kamery głupawy uśmiech. Zalicza się bez wątpienia do szeregu tych, o których Jezus mówi: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi, a objawiłeś je prostaczkom”. W głębi swego serca przeczuł, że postęp techniczny, szukanie za wszelką cenę jak największego zysku przy najmniejszym wysiłku jest pułapką dla duszy i wycofał się z tej gry, z cywilizacji, niczym dziki zwierz, węszący śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie umiał jednak wyjaśnić swego postępowania, nie tylko innym, ale i sobie. Jak Noe, który zaczął budować arkę na zboczu wzgórza, z dala od jakiegokolwiek brzegu, wzbudzając tym śmiech i znaczące pukanie się w głowę wszystkich sąsiadów, wszystkich telewidzów. Dziennikarz obliczył, że aby zaorać swą ziemię, wspomniany rolnik musi każdego roku przewędrować za pługiem trasę równą tej, która dz (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Przepiórka - ur. 1945, włóczęga, przebywa w różnych wspólnotach i pustelniach, zimą zwykle wraca do kraju, tłumacz, współpracownik "Gwiazdy Morza". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Miłosierdzie na szałowo, czyli serduszka Owsiaka

Oto posyłam cię...

Pracy i chleba!

Odchodzenie Mamy

Nie jestem Martą Robin


komentarze



Facebook