Ślepiec

Najbliższym, którzy z miłością wskazują mi
drogę do Domu Ojca

Ślepiec usiadł pod murami świątyni, niedaleko rozłożystej sykomory. Nadeszło południe, pora dnia, którą ukochał najbardziej. Tylko wtedy mógł upajać się niemal doskonałą ciszą. Palące słońce przepędzało hałaśliwych przekupniów. Kilku z nich próbowało jeszcze handlować synogarlicami. Biedacy z dalekich stron wyciągali ze skórzanych mieszków żądaną sumę i ściskając mocno w ogorzałych, spracowanych dłoniach gołębie, znikali w świątyni pachnącej dymem kadzideł i słodką krwią zabijanych zwierząt.

Żebracy z upodobaniem chronili się w cieniu drzew sykomory. Przeliczali ukradkiem pieniądze z chciwością w oczach, nigdy niepozwalającą nasycić się zdobytym dobrem, obezwładniającą brakiem jakiejkolwiek ofiary i współczucia ich sparaliżowane kończyny.

Ślepiec zachwycał się milknącym na kilka godzin miastem. Osłaniał wtedy powiekami suche oczy i kierował twarz w stronę słońca. W takich chwilach pragnął przypomnieć sobie wyrzucone dawno z pamięci modlitwy wychwalające Boga, wielbiące Go, chciał dziękować Mu za ciszę i spokój, za słońce i pustynny wiatr, za gaj i za świętą sadzawkę, w której obmywał swoje ciało, lecz ile razy zapragnął błogosławić Jahwe, tyle razy czuł obezwładniający usta paraliż. Milczał. Wyobrażał sobie wówczas, że Ten, który obdarzył ojca Abrahama potomstwem tak licznym jak gwiazdy na niebie, który ocalił Józef (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Ewa Madeyska - ur. 1971, absolwentka polonistyki i doktorantka na Uniwersytecie Wrocławskim, publikowała w "Odrze", "Dykcji", "Pracach Literackich", jej pasją jest pisanie bajek dla dzieci (na razie tylko dla córki Natalii), tworzenie krótkich opowiadań dla dorosłych, mieszka we Wrocławiu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Pisarz ikon

Zbudź się, o śpiący

Alleluja i do tyłu

Niebiescy ciosacze kamieni

Na tym się Kościół nie kończy


komentarze



Facebook