Oto posyłam cię...

W poniedziałek łączymy się w modlitwie z hindusami, we wtorek z muzułmanami i tak dalej, poprzez żydowską sobotę, do katolickiej niedzieli. Teoretycznie piękne, ale w praktyce doświadczam, że w tym religijnym kalejdoskopie moja wiara się rozmywa. Wytwarza się tu jakaś swoista duchowość, religijna sałatka wyznaniowa.

 

Na dworcu i w konfesjonale

Gdańsk — Paryż. Styczeń 1994. Po 30 godzinach męczącej jazdy autokarem stoję na dworcu Montparnasse z ogromnym bagażem i nic nie rozumiem. Za chwilę przybędzie pociąg, którym po północy dojadę do Le Mans. Stamtąd będę miał jeszcze 30 km do wspólnoty Arche, celu mojej podróży, i z pewnością ktoś by po mnie przyjechał samochodem, ale nie mogę się dodzwonić, w słuchawce głucho. Czyżbym miał zły numer? Niemożliwe. Z Polski łączyłem się bez problemu. Co robić? Przeraża mnie myśl spędzenia tej mroźnej nocy na ulicy.

Na 10 minut przed odjazdem pociągu, wzywając pomocy niebios, postanawiam jeszcze raz spróbować. Gdy zdejmuję słuchawkę, podchodzi do mnie jakiś włóczęga i mówi mi, że aby dzwonić z Paryża na prowincję, trzeba wykręcić numer kierunkowy: 16. Nie zdążyłem nawet podziękować, bo znikł w tłumie. Anioł Stróż?

Następnego roku, gdy po spędzeniu świąt Bożego Narodzenia w domu wracałem do Francji, znów doświadczyłem interwencji z góry, tym razem w konfesjonale. W trakcie spowiedzi, poprzez którą chciałem się przygotować duchowo (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Przepiórka - ur. 1945, włóczęga, przebywa w różnych wspólnotach i pustelniach, zimą zwykle wraca do kraju, tłumacz, współpracownik "Gwiazdy Morza". (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Odchodzenie Mamy

Dobrobyt a wojna

Pracy i chleba!

Miłosierdzie na szałowo, czyli serduszka Owsiaka

"Noc spowiednika" Tomáša Halíka


komentarze



Facebook