Archwium > Numer 325 (09/2000) > Spór o katechezę > Rzecz o pewnym zdziwieniu

Rzecz o pewnym zdziwieniu

Nauczyciele uważają rekolekcje za zło konieczne, bo i tak mają trudności z realizacją szkolnych programów, a tu jeszcze muszą gdzieś chodzić. Proboszczowie obawiają się, nie bez przyczyny, o to, czy kościół przetrzyma ten czas „burzy i naporu”. Uczniowie się nudzą.

 

Nie tak dawno minęły czasy, kiedy jako uczeń siedziałem w ławce i czekałem. Czekałem, aby mi coś powiedziano, czegoś nauczono, coś przygotowano, coś zaproponowano. Wyobrażałem sobie, że w końcu nauczyciel od tego jest, aby się starać. Moja rola ogranicza się do recepcji. Jednocześnie nie mogłem zaakceptować tego, co podsuwała mi szkoła. Podstawowym moim i kolegów zajęciem było krytykowanie: że szkoda czasu, że bez sensu, że to strasznie nudne i w ogóle mało życiowe. Wszelkie zmiany przyjmowaliśmy z wielkim sceptycyzmem, ale nie mieliśmy innego wyboru, jak tylko się z nimi pogodzić.

Największą radością były dni, kiedy z jakichś przyczyn przepadały lekcje. Każda forma spędzenia zajęć była lepsza od siedzenia w dusznych klasach. Bez względu na to, czy chodziło o akademię, cyrk, kino czy wycieczkę, byliśmy szczęśliwi. Nie liczyło się to, z jakiego powodu się wychodzi, lecz to, że się wychodzi.

Należę do pokolenia, które przeżyło powrót katechezy do szkół. Cała awantura, którą oglądaliśmy w telewizji i o której mogliśmy przeczytać w prasie, była jakby obok nas i wyglądała na problem ludzi dorosłych, a nie nasz &m (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Sebastian Nowak - ur. 1976, student filologii polskiej i teologii UAM, katecheta w szkole podstawowej, publikował w "Inspiracjach", zajmuje się związkami literatury i teologii, mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

WYMOWA ZNAKU

GDZIE, U DIABŁA, JEST BÓG?

ŻYĆ, NIE TYLKO PRZEŻYĆ

PRZEBACZENIE

DOBRY DOTYK


komentarze



Facebook