Archwium > Numer 325 (09/2000) > Listy ze świata > Web, LoveLetter i e-millennium

Web, LoveLetter i e-millennium

Niektórzy rabini dawno zrezygnowali z oglądania telewizji. Nie czytają gazet i książek laickich, nie chodzą do kina, nie chcą korzystać ze współczesnych zdobyczy technicznych. Teraz przeciwstawili się Internetowi. Zadowolenie z tej decyzji wyraził dyrektor Stowarzyszenia Studiów Spraw Międzynarodowych, rabin Shmuel Jacobowits. Stwierdził, że to przez Internet w izraelskim społeczeństwie zatriumfował permisywizm, różnego zaś rodzaju banały czy niebezpieczne idee mogą być rozpowszechniane w sposób nieograniczony. Dlatego trzeba stanąć w obronie podstawowych moralnych wartości. Czy rzeczywiście światowa sieć jest „trującym pokarmem dla duszy”? Czy wobec wirtualnych zagrożeń jedyną kontrpropozycją pozostaje rezygnacja z najnowocześniejszych środków przekazu? Czy zakazy są skuteczną bronią w walce z obecną w Internecie pornografią, ksenofobią, nienawiścią?

I LOVE YOU

Wiele zamieszania, nie tylko w wirtualnym świecie, sprawił wirus o nazwie I LOVE YOU. „To zabawne, ale trzeba przyznać, że to doskonały wirus” — stwierdził Daniel Glazman, jeden z pierwszych poszkodowanych. Nie miał najmniejszej wątpliwości, iż miała to być kara dla sieci. Serwery nie zostały zniszczone, lecz tylko... oczyszczone. Czy rzeczywiście takimi motywami kierował się hacker? A może chciał się jedynie zabawić, spróbować swoich możliwości bądź zaatakować jedną z amerykańskich firm?

LoveLetter z Manili, rozprzestrzeniający się poprzez pocztę e&nd (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Wittbrot - ur. 1960, pallotyn, dziennikarz, autor tekstów poświęconych literaturze i sztuce współczesnej, mieszka w Paryżu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Świątynia Przymierza

Środki i cele

Trucizny intelektu

Realpolitik

Prawo do śmierci?


komentarze



Facebook