WIGILIA W RAJU

Tak naprawdę to było zwykłe mieszkanie, w zwykłym bloku, w dzielnicy może nawet trochę brzydszej niż zwykła. Ale oglądane kochającymi oczami (dziecko, jeśli nie przydarza mu się nic szczególnie złego, kocha to, co widzi) stanowiło bezpieczną kapsułę, którą wypełniało miodowe światło, kapsułę pędzącą przez noc. Ciemność na zewnątrz wydawała się tajemnicza, trochę niepokojąca, ale nigdy groźna. Przez gałęzie drzew za szybą widać było kwadratowe okienka innych kapsuł. Łatwo było sobie wyobrazić, że światełka na niebie są takimi samymi okienkami, tylko znajdującymi się odpowiednio dalej. Nic dziwnego, że z Wigilią czekało się na pierwszą gwiazdkę: widocznie prawo do rozpoczęcia świętowania miał ktoś tam, wysoko, kto wracał do siebie i zapalał lampkę – i dopiero w tym momencie wolno było usiąść do stołu, bo wszystko znajdowało się na swoich miejscach. Świat był zamieszkany, żywy: w nowych (wówczas) blokach po drugiej stronie ulicy, w budynkach widocznych od strony podwórka, ale także nad głową mieszkały rozmaite istoty, widzialne lub przezroczyste, zawsze życzliwe. Nikt jeszcze nie umarł. Nikomu jeszcze nie wyrządziło się nieodwracalnej krzywdy.

***

Odtwarzam ten sposób widzenia trochę na przekór sobie-dzisiejszemu, bo w gruncie rzeczy od dawna nie jest mi dostępny. Różne rzeczy mnie od niego oddzielają, wśród nich: nieufność. Gdyż: gwiazdy nie są oknami, choć powinny być; z tą ludzką życzliwością to przesada; nie udało się iść przez życie bez krzywdzenia innych; pies, którego się ubóstwiało w dzieciństwie, zdechł (i to już dawno temu); bliscy poumierali (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Jerzy Sosnowski - ur. 1962, historyk literatury, pisarz, eseista, dziennikarz, felietonista miesięcznika "Więź" i członek Zespołu Laboratorium WIĘZI. Napisał m.in. "Instalację Idziego", "Spotkamy się w Honolulu", "Co Bóg zrobił szympansom?", "Sen sów". Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

OJCIEC MATEUSZ I INNI

GŁOS Z KRYJÓWKI

PRZYJEMNOŚĆ DZIWOLĄGÓW

POCHWAŁA METRONOMU

KONIEC NOCY


komentarze



Facebook