Kursk

Czy po tragedii „Kurska” Rosja wyrzeknie się ambicji imperialnych? Władimir Putin pochodzi z pokolenia i środowiska ludzi, którzy wierzą, że piętnaście lat temu Związek Sowiecki rozkwitał, że zniszczyła go gorbaczowowska pieriestrojka. Póki on sam nie przekona się, że taka wiara nie jest warta funta kłaków, a cóż dopiero istnień ludzkich — nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć pozytywnie.

 

Na wschodniej Ukrainie mówili: „Kursk, miasto niewielkie, a nędzarzy w nim wielu”. Prawda to: dzisiejszy Kursk i kurski obwód, położone niedaleko od granicy z Ukrainą, należą do najuboższych regionów europejskiej części Rosji. Nie bez powodów ten i sąsiadujące z nim obwody orłowski i biełgorodzki nazywają czerwonym biegunem Rosji. Tam głosują na komunistów. A kiedyś były tu gubernie, które najdłużej czynnie opierały się bolszewikom. Pokoleniom, które przeżyły II wojnę światową i które po tej strasznej wojnie przyszły na świat, Kursk kojarzył się jak dotąd z jedną z największych bitew pancernych w historii ludzkości. Od Kurska rozpoczął się triumfalny marsz armii sowieckiej, marsz, który zakończył się zatknięciem sowieckich sztandarów nad hitlerowskim Berlinem. Kursk — miejsce sowieckiej sławy... Kursk — symbol zwycięstwa... Kursk, z którego pewnym marszem ruszył na Europę stalinowski imperializm...

Szukając nadziei

W sierpniu (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Urzędnik kultu

Jurodiwa Ksenia

Głód

Zostawiamy ich samych sobie

Bałchasz


komentarze



Facebook