W DUBLINIE

Mircea Eliade uważał, że okres między Bożym Narodzeniem i Świętem Trzech Króli ma w sobie coś bardzo szczególnego: otwierają się jakoby zagrody dzielące nas od świata kosmicznego, od świata umarłych, od świata aniołów i demonów. Jest to więc okres niebezpieczny, może też pobudzający, fascynujący. Możemy mieć niezwykłych gości, a przynajmniej tak uważał Eliade, uczony o reputacji coraz bardziej wątpliwej – z powodów politycznych, nie filozoficznych.

Muszę przyznać, że nie czuję, nie doświadczam tego otwarcia kosmicznej śluzy. Może jestem mało zdolny metafizycznie. A może ta brama otwiera się inaczej i kiedy indziej dla każdego z nas. Dla mnie okres, kiedy stykają się z sobą stary i nowy rok, jest na ogół mało pomyślny intelektualnie, a nawet nieco senny. Kraków jest wtedy ciemny i nawet jeżeli niekiedy pokaże się słońce, to zawsze na krótko. Za to noc nie zna prawie granic. Świat pogrążony jest w milczeniu – chociaż zdarza się, jeśli nie ma mrozu, że odezwie się na moment śpiew kosa, nieśmiały, przedwczesny.

Może nie najgorszym sposobem na przetrwanie tych dni (abstrahując od aktywności, którą Kościół zaleca wiernym) jest przypomnienie sobie entuzjazmów, jakie przeżyliśmy w minionym już roku.

Był to, jak wszyscy wiedzą, Rok Czesława Miłosza, stulecie jego urodzin. Grono przyjaciół poety, ekspertów, krytyków, humanistów, spotykało się w różnych miastach i na różnych kontynentach z okazji wciąż innych i wciąż do siebie podobnych miłoszowskich konferencji. W ostatnich dniach maja pojechałem do Dublina, gdzie odbywał się (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Adam Zagajewski - ur. 1945 we Lwowie, poeta, eseista, prozaik, tłumacz. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PARĘ SŁÓW O WISŁAWIE SZYMBORSKIEJ

TAJNY BIAŁOSZEWSKI

FELIETONISTA NA WAKACJACH

ESPRIT D'ESCALIER

BORGES I RZECZYWISTOŚĆ


komentarze



Facebook