Szkoła łaski

Na początku jest relacja
Martin Buber

 

Dziejom ludzkim nieustannie towarzyszył spór o koncepcję etyki. Dla myślicieli chrześcijańskich problem postępowania człowieka stanowił jedno z najważniejszych i najczęściej poruszanych zagadnień. Nie zawsze udawało się uniknąć zwykłego moralizowania. W chrześcijańskich — zresztą nie tylko — pismach, nierzadko można spotkać przykłady potępień, jednoznacznych sądów.

Z biegiem czasu nurt rygorystyczny — występujący w postaci skrajnej w kręgach nowacjańskich, montanistycznych i manichejskich — zaczął dominować w chrześcijaństwie. Poczucie solidarności z innym człowiekiem — czasem słabym, czasem po prostu inaczej rozumiejącym siebie samego i świat — ustępowało miejsca fanatycznemu pędowi ku doskonałości. Okazanie życzliwości i szacunku drugiemu, z całym bogactwem jego pozytywnych i negatywnych doświadczeń, nie było już celem samym w sobie, ale stawało się jedynie wymogiem prawa, środkiem do osiągnięcia własnej doskonałości. W rzeczywistości był to zewnętrzny objaw nauki o „uczynkowości” — na zbawienie można zasłużyć tylko poprzez nieskazitelną postawę etyczną. Bliźni został w ten sposób zredukowany do roli instrumentu.

W łonie chrześcijaństwa istniał także inny, choć zmarginalizowany nurt, inspirowany ewangeliczną miłością do człowieka w jego grzechu i zagubieniu. Znalazł on swój wyraz m.in. w Didaché, u Klemensa Aleksandryjskiego, Orygenesa, Grzegorza z Nyssy, Diodora z Tarsu i Teodora z Mopsuestii. Tym duc (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Myśli o Gehennie

NIE SPIESZ SIĘ. POCZEKAJ

PSALMISTA I JEGO BÓG

Bóg nie rezygnuje

Żyć światłem


komentarze



Facebook