Władyka Beniamin

Źle się stało, że jeszcze w okresie międzywojennym nie została poddana gruntownej analizie sowiecka taktyka walki z Kościołem — szczególnie z Cerkwią prawosławną — w pierwszym okresie władzy bolszewików. Wtedy narodzili się „postępowi” księża i wierni, tam po raz pierwszy pojawił się „reakcyjny” kler i „czarni wrogowie ludu” — biskupi, a komuniści „przerabiali” wariant rozbicia Kościoła od wewnątrz.

 

Księdza Konstantego Budkiewicza zamordowano w 1923 roku. Niespełna rok wcześniej, z rąk tych samych oprawców, zginął inny wielki kapłan — Beniamin, prawosławny metropolita piotrogradzki. Tak jak i księdza Budkiewicza, również Władykę Beniamina zamordowano w imieniu prawa stanowionego. Nie bez przyczyny powracam do prawa stanowionego jako instrumentu najstraszniejszych zbrodni popełnionych w historii człowieczeństwa. W tym kontekście sprawa księdza metropolity Beniamina i jego współtowarzyszy na ławie oskarżonych ma charakter szczególny.

Pierwsze lata władzy sowieckiej to nieustanne wojny, bezwzględny terror, równie bezlitosna eksterminacja rosyjskiej wsi. Wódz głosił wtedy: „Nieważne, że zginie 90% Rosjan, ważne, że 10% doczeka rewolucji światowej”. Rosję ogarnął głód, jakiego nie znała historia nowożytnej Europy. To właśnie w taki czas moja mamusia widziała na dworcu w Samarze umierających z głodu Tatarów. Bolszewicy uczynili wszystko, żeby utrudnić, (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Cmentarze

Daj Boże, żebym się mylił

Kursk

Prorok na trudne czasy

Zaobcęgowanie mózgów i języków


komentarze



Facebook