Archwium > Numer 315 (11/1999) > Orientacje > Gwiezdne wojny '77 I '99

Gwiezdne wojny '77 I '99

O takich filmach jak Gwiezdne wojny zwykło się mówić kultowe i cokolwiek to bałamutne określenie znaczy, jedno pozostaje pewne — są to filmy adorowane. Dzięki afirmatywnej postawie widza wpływają na jego światopogląd, system wartości i styl bycia, dużo bardziej niż przeciętna produkcja kinowa. Rzadko jest to oczywiście zjawisko jednostronne — autorzy filmów poddani są tym samym, co reszta populacji, procesom społecznym i przenoszą na ekran zbiorowe obawy i fascynacje. Dla nośności filmu nie jest bez znaczenia, czy są to treści dopiero przeczuwane, czy dawno już wyartykułowane przez inne dzieła kultury. Kultowym łatwiej stać się takiemu filmowi, który materializuje in statu nascendi coś nie do końca przez widzów uświadomionego — wtedy emocja odkrycia, jaka towarzyszy jego odbiorowi, jest ogromna, zapewnia mu długi żywot w ludzkiej pamięci.

Nie inaczej było z Gwiezdnymi wojnami George’a Lucasa z roku 1977. Pierwsza część filmowej historii Luke’a Skywalkera oraz film Stevena Spielberga Bliskie spotkania trzeciego stopnia (również z 1977 roku) zapoczątkowują w historii kinematografii nurt nazwany „Kinem Nowej Przygody”, „Nową Widowiskowością”, „Nową Kinomanią” czy „Nowym Hollywood”. To, co zagościło wtedy na ekranach światowych kin, było w tak dużym stopniu różne od dotychczasowej produkcji pod względem merytorycznym, formalnym, w odmienności modelu widza — że proponowany repertuar nie miał problemu z szybkim wykuciem własnej tożsamości (znalazły się w nim m.in. takie filmy, jak (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Krzysztof Kornacki - ur. 1970, adiunkt w Zakładzie Dramatu, Teatru i Filmu Uniwersytetu Gdańskiego, autor książki "Kino polskie wobec katolicyzmu 1945-1970", żonaty, mieszka w Gdańsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Chocholi polonez Andrzeja Wajdy

Dramat porównań

American, ale czy Beauty?

Polskie modlitwy

Absurd w nawiasie nadziei


komentarze



Facebook