Archwium > Numer 314 (10/1999) > Reportaż > Ewangelia daje czadu

Ewangelia daje czadu

Ks. Adam Rogalski stoi na skrzyżowaniu dróg tuż przed wejściem na teren Przystanku Jezus. Jego sutanna jednocześnie rzuca się w oczy i wtapia w tłum różnokolorowych dziwaków. — Przed chwilą dwaj sataniści chcieli sobie ze mną zrobić zdjęcie — opowiada tonem człowieka, którego niewiele jest już w stanie zaskoczyć. — I co? — Chcieli, to dlaczego miałbym odmówić?

 

Przystanek Woodstock to na trasie kolejowej stacja Żary. Sobota rano, 7 sierpnia. Drugi dzień festiwalu, z pociągu z Poznania wysypuje się kolejna partia „dzieci Owsiaka”. Rozkrzyczani, rozentuzjazmowani — dotarli do swojej oazy wolności.

— Uwaga — młodzież, która przyjechała na przystanek Woodstock — odzywa się skrzeczący głos w megafonie. — Proszę spokojnie przejść tunelem na ulicę, tam policja skieruje was dalej. Na woodstockowiczów to przywitanie działa jak płachta na byka: — K..., jak przy... tej babie! Nie po to człowiek tu przyjechał, żeby mu jakaś p... mówiła, co ma robić!
 

Credo Woodstocku

Woodstock to przede wszystkim zlot młodzieży z małych miasteczek w jednym z małych miasteczek. Chociaż zarówno scena festiwalu jak i wioska zlotowa, a oprócz tego alternatywne, towarzyszące Woodstockowi propozycje Kościoła katolickiego, ruchu Hare Kryszna, Zielonoświątkowców, Ruchu Przyjaciół Ziemi „Gaja” — usadowiły się na obrzeżach (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Agnieszka Hyży - absolwentka prawa UAM, dziennikarka "Życia Wielkopolski", współpracowała z tygodnikiem "Wprost", mieszka w Poznaniu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Chleba i igrzysk

Chłopaki a zakręt na drodze

Święci albo nienormalni

Sprzedam wagę Temidy. Tanio

MĘSKA SPRAWA


komentarze



Facebook