Tobiasz Weisman

To było w Nazarecie. Zaszedłem do Bazyliki Zwiastowania. Wszedłem do środka i nagle coś się stało. Nie mogłem zrobić kroku. Dosłownie skamieniałem. I tylko czułem się taki szczęśliwy. Stan, którego nijak nie potrafię oddać słowami. Nigdy przedtem ani też potem czegoś podobnego nie przeżywałem. Myślałem tylko: Dobry Boże, pozostaw mnie na zawsze w tym miejscu, jest mi tak dobrze. I wiedziałem, że On jest tuż... Później pytałem sam siebie — dlaczego spotkało to akurat mnie, nie ochrzczonego Żyda...? Dlaczego akurat w tym miejscu?

 

Począwszy od jesieni 1993 roku organizowaliśmy w naszym klubie polonijnym w Sankt Petersburgu eliminacje mickiewiczowskich konkursów recytatorskich.

W 1994 roku przyjechała na konkurs z dalekiej północy młodziutka, piętnastoletnia dziewczyna. Recytowała pięknie, z ogromnym zaangażowaniem ŚwiteziankęSonety Krymskie — nie tak dobrze, żeby w silnej konkurencji wygrać, natomiast wystarczająco dobrze, żeby zainteresować swoją osobą petersburskich Polaków i konsula generalnego.

— Taniu, skąd znasz język polski? Czy to rodzice ciebie nauczyli?

— Nie, moi dziadkowie mówili jeszcze po polsku, ale oni już nie żyją.

— No więc skąd ty znasz polski?

— Wie pan, u nas jest taki starszy już pan Tobiasz Weisman, kiedyś był u nas w Kotłasie naczelnym inżynierem w kombinacie przemysłu lekkieg (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Zdzisław Nowicki - 1951-2006, ekonomista, ambasador RP, w latach 1992-1998 oraz 2000-2004 przebywał na placówkach dyplomatycznych w Sankt Petersburgu, Charkowie i Astanie, publikował po polsku, rosyjsku, ukraińsku, białorusku i angielsku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Starzec Paisij

Panie, dzięki Ci za to, że przebaczyłeś mi

Szare święta

Święty Doktor

Ajsza-Bibi


komentarze



Facebook