Sumy pod placki

W grudniowym numerze „W drodze” X. Jerzy Machnacz poprzedził streszczenie książki R. Stertenbrinka o Edith Stein krótkimi własnymi — jak twierdzi — rozważaniami na temat tego, co z twórczości Stein pozostało, a co należy do historii.

W szczególności X. Machnacz zajął się jej twórczością filozoficzną i zrobił to w sposób tak bałamutny, że dziwię się, że Sz. Redakcja (dominikańskiego!) miesięcznika nie zwróciła mu na to uwagi.

Przede wszystkim Autor twierdzi, że opinie na temat twórczości Edith Stein w okresie tzw. „filozofii chrześcijańskiej” (a więc przede wszystkim Endliches und ewiges Sein!) są jednoznaczne: nie oparła się ona próbie czasu: „Ostatni okres twórczości filozoficznej Stein — czytamy — jest najsłabszy, właściwie nie można go nazywać filozoficznym, gdyż w tym czasie Stein świadomie miesza prawdy nauki z prawdami wiary”. Zapewne sprawa nazwania czegoś filozofią lub nie jest kwestią definicji filozofii. Ale jeśli rozumowanie Sz. Autora byłoby prawidłowe i „świadome mieszanie” owych prawd było wystarczającym argumentem „słabości” jakiegoś dzieła, to oczywiście np. Suma teologiczna św. Tomasza jest pod placki. Czym innym bowiem jest odróżnienie prawd objawionych od zdobytych samym ludzkim rozumem, a czym innym uznanie próby możliwie maksymalnego zrozumienia tego, co istnieje, za niepożądaną czy bezsensowną.

Zresztą X. Machnacz sam sobie zaprzecza, gdyż następnie czytamy: „Próba «pogo (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

JESTEM Z TOBĄ

W skarpetkach na ratunek

Antysemicka lektura Starego Testamentu

ZAMIAST WSTĘPU

Miejsce w Kościele


komentarze



Facebook