Piekło

Pieśń pierwsza

   W środku wędrówki naszego żywota
Nagle zgubiłem drogę w ciemnym lesie,
Wtedy gdy ludzkość zeszła na bezdroża.

   Ach, ciężko mówić o tym i boleśnie,
Jak bór się burzył, gęstniał, ścieżki plątał,
Wciąż jeszcze na myśl o nim strach mnie bierze!

   Śmierć prawie jest dla wszystkich nas tak gorzka.
Ale znalazłem dobro tam, więc powiem
Również o innych rzeczach, którem spotkał.

   Jak tam zaszedłem, rzec nie umiem dobrze,
Bo cały byłem pogrążony we śnie,
Gdy porzucałem tę właściwą drogę.

   Lecz gdy dotarłem do podnóża wielkiej
Góry, tam gdzie był kres doliny cieni,
Tam gdzie strach ściska pełne skruchy serce,

   Ujrzałem, że już górski grzbiet się mieni
W pierwszych promieniach gwiazdy, której ciepła
Światłość od wieków nam prostuje ścieżki,

   Więc mi powrócił prawie spokój, pierzchła
Trwoga, co przez noc męki i błądzenia
Rozkołysała tak jezioro serca.

   Jak ktoś, kto z trudem wyrywając tchnienia
Z płuc, dopadł brzegu i na groźne grzywy
Żywiołu patrzy, lecz już z oddalenia;

   Podobnie umysł mój, choć wciąż pierzchliwy,
Wstecz się oglądał na już pokonane
Przejścia, którymi się nie przemknie żywy.

   Więc odpocząłem i poszedłem dalej.
Znów przemierzałem stopą puste stoki: (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

PRÓBA TŁUMU

DOBRA NOWINA DLA WSZYSTKICH

PSY, ŚWINIE I PERŁY

KOŚCIELNE (R)EWOLUCJE

MEBLOŚCIANKI I KRYSZTAŁY


komentarze



Facebook