Archwium > Numer 303 (11/1998) > Listy ze świata > Nastał dla mnie czas pożegnań...

Nastał dla mnie czas pożegnań...

Rozstanie — pożegnanie! Ileż to ostateczności może się zawierać w tym stwierdzeniu! Rozstanie bezpowrotne! Muszą się w naszym życiu takie zdarzyć. A jeśli rozstajemy się z czymś, co bardzo kochamy, lub z kimś, kogo autentycznie kochamy... Pożegnać, by już nigdy nie powitać — jakiż to dramat! Jakaż rana! Struktura naszego być przetykana jest dosyć często czarnymi włóknami tragizmu. Gdy żegnamy wiosnę, mówimy sobie: do przyszłego roku. Ale bywają rozstania na zawsze. Przynajmniej w znaczeniu doczesnym. Stoicy doradzali, by nie kochać nikogo zbyt mocno, bo silna miłość rodzi ból... Ale rada ta jest ponad siły dla człowieka, który w miłości szuka dla siebie nie tylko oparcia, ale i realizacji siebie. Serce ludzkie jest stworzone do kochania. Taka jest struktura osobowości ludzkiej, a więc tym samym człowiek musi cierpieć. Miłość prawie zawsze zwiastuje rozstanie — chyba że jest się wierzącym chrześcijaninem. Wówczas sprawy mają się inaczej. „W krainie ducha nie ma pożegnania”. „Wyrzeknij się szczęścia, a będziesz szczęśliwy” — doradzał Marek Aureliusz. Jednak człowiekowi trudno jest pójść za tą radą. Wciąż czegoś oczekujemy... Trzeba się nauczyć właściwego miłowania i przeżywania spraw i rzeczy, które muszą się skończyć, przeminąć; nauczyć się pożegnań, rozstań... I mieć świadomość płynącą z wiary, że ostateczne rozstanie z tym światem będzie POWITANIEM ŻYCIA NOWEGO — WIECZNEGO...

Siedzę przy stoliku na Piazza Maddalena — już zjadłem obiad, dopijam un bicchiere di vino i wcale się nie spieszę. Dym z papierosa zatacza łu (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

My z wioski amiszów

Jeden Pan, jeden Duch, jedno Ciało

MĘCZEŃSTWO MIŁOŚCI

Ukryty za Synem

CZY MOGĘ PRZESŁAĆ OFERTĘ?


komentarze



Facebook