Archwium > Numer 301 (09/1998) > Rodzina > Rodzina w społeczności świata

Rodzina w społeczności świata

1. Pragnąc mówić sensownie o rodzinie, trzeba ją traktować jako żywy system dynamiczny. Nie jako komórkę społeczną, spełniającą stale te same funkcje, lecz jako system wciąż zmienny i plastyczny do pewnych granic. Jako system, którego cel wspólny składa się z różnych celów indywidualnych jego elementów. System, który uwzględnia znaki czasu, lecz na którym opiera się zarazem ciągłość istnienia narodu: jego wartości i tradycji. Może inaczej jeszcze, może nie dla wszystkich zrozumiale i trochę patetycznie, lecz chyba prawdziwie: system zawierający w sobie, nieco podobnie jak Kościół w Polsce, zarówno katolicki, jak protestancki — duszę narodu. Niejako przechowujący ją, przekazujący następnym pokoleniom. A dotyczy to nie tylko Polski.

Po tych uwagach przechodzę do sprawy najprostszej i jednej z najważniejszych zarazem: co mamy na myśli, mówiąc „rodzina”?

2. Mówimy o dobrej rodzinie i złej rodzinie, o rodzinie zgodnej i niezgodnej, o żyjącej razem, wspólnie — i o rodzinie rozbitej. O rodzinie konfliktogennej, pełnej tłumionej lub jawnej agresji, i o takiej, w której konflikty rozwiązywane są w atmosferze wzajemnej przyjaźni lub miłości.

Mówimy także o rodzinie wtedy, gdy kobietę i mężczyznę, żyjących razem i mających dzieci, nie łączy żaden ślub — ani kościelny, ani cywilny. Lecz gdy brak zarówno ślubu, jak też dzieci, jesteśmy raczej skłonni mówić o bliskiej przyjaźni lub o rodzinie nieformalnej, mimo że łączące dwoje ludzi więzi mogą być bardzo silne i trwać przez (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.

     


zobacz także

Nadzieja

Noc

Pielgrzymka

NASZA MOC TAM NIE SIĘGA

Lojalność wobec faktów


komentarze



Facebook