Archwium > Numer 300 (08/1998) > Listy ze świata > Świątynia Przymierza

Świątynia Przymierza

„Najlepszym, najbardziej odpowiednim, naturalnym miejscem dla sztuki nowej jest w każdej niemal sytuacji wnętrze nowo wzniesionego kościoła” 1 — pisał przed laty ks. Janusz Pasierb. Rady autora książki Ochrona zabytków sztuki kościelnej i zarazem jednego z najlepszych znawców przedmiotu wciąż na niewiele się zdają. Lęk przed „nową sztuką” nie jest jednak wyłącznie polskim problemem. „Nowe” jest podejrzane, niechciane czy nawet zakazane. Budzi nie tylko kontrowersje — często staje się przedmiotem rozlicznych ataków i działań, w których swoich racji nie broni się bynajmniej mocą przekonujących argumentów.

Kiedy polska rzeźbiarka, Ludwika Ogorzelec, wykonała drogę krzyżową w paryskim kościele Saint–Pierre–de–Gros–Caillou, mimo że swojego projektu i tak nie mogła doprowadzić do końca, jej „śmiała” realizacja miała więcej wrogów niż zwolenników. Pomysł drogi krzyżowej, w której kolejne stacje umieszczone zostały w — rozciągającej się przez całą świątynię — cierniowej koronie okazał się zbyt… awangardowy. Przykłady można by mnożyć, lecz sytuacja, w której zamysł artysty zyskuje konkretny kształt i tak jest często najlepszą z możliwych. Artyście pozostaje zazwyczaj gorzkie doświadczenie niezrozumienia. Nierzadko też pojawia się podejrzenie o… odstawanie od kościelnej — czyli uświęconej — rzeczywistości. I choć jedyną racją „przeciw” bywa założenie, iż „ludziom nie będzie się to podobać”, względy społeczne czy, raczej, środowiskowe okazują (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marek Wittbrot - ur. 1960, pallotyn, dziennikarz, autor tekstów poświęconych literaturze i sztuce współczesnej, mieszka w Paryżu. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

Wielkie i małe sprawy i sprawki

Stary Przyjaciel

Między komunizmem a kapitalizmem

Siła i niemoc

Demon sztuki


komentarze



Facebook