POCHWAŁA CZASU
DOM POD LUTNIĄ, KAZIMIERZ ORŁOŚ, WYDAWNICTWO LITERACKIE, KRAKÓW 2012, SS. 332



Mazurska wieś… ech, ile skojarzeń! Zapomniana enklawa rządzona przez pradawne prawa przyrody, cykl pór roku, ludzką prawość. Wyspa na obrzeżach władzy, samodzielna kropla w bajorze cywilizacji przesytu i reklamy. Zapach siana, włosy rozwiane na wietrze, widok chmur przez nikogo z dorosłych niepopędzanych. Zdjęcie na okładce Domu pod Lutnią Kazimierza Orłosia jest aż nadto wymowne: chłopiec stojący obok konia skubiącego trawę, błękit nieba, w oddali drzewa – to nie kicz, to dzieciństwo. Można kręcić nosem, że zdjęcie jest nazbyt „wyraźne”, że niczego nie ukrywa, nie zna wszelkich możliwych odmian ciemności, którą tak bardzo lubią zasłaniać się dorośli. Dziecko widzi inaczej – w zdecydowanych kolorach prawdy i dobra. Dla tak widzących, w dziecięcy sposób „niedowidzących”, jest właśnie Dom pod Lutnią.

Z wielkiej narodowej historii na prowincję

Kazimierz Orłoś od pierwszego zdania wrzuca czytelnika w sam środek akcji. Lata powojenne, za biurkiem siada nowa władza. Joanna przywozi swego kilkuletniego syna Tomka do mazurskiej wsi Lipowo. Mąż Joanny zatrzymany przez UB od wielu miesięcy nie daje znaku życia. Jej warszawskie mieszkanie nie jest już bezpieczne, pojawiają się groźby, w kazamatach znikają kolejni znajomi z powstania. Młoda matka postanawia umieścić syna na prowincji, aby w ten sposób ochronić go przed zachłannymi rękami siepaczy. W Lipowie gospodarzy jej ojciec zwany pułkownikiem Bronowiczem. Bronowicz to kawalerzysta, po latach spędzonych w niemieckiej niewoli nie może się odnaleźć w nowym państwie. Porzuca pracę w Warszawie, porzuca też żonę i, walcząc o o (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Marcin Cielecki - ur. 1979, poeta i eseista. Autor zbioru esejów "Miasto wewnętrzne" oraz książek poetyckich "Ostatnie Królestwo" i "Czas przycinania winnic". Mieszka w Olsztynie z żoną i dwoma synami. Strzela z łuku. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

We własnym labiryncie

Mój Nowosielski

"Fronda"

TEN TRZECI PRZED TELEWIZOREM

Nauki ze spaceru po wodzie


komentarze



Facebook