Archwium > Numer 468 (08/2012) > Felietony > WAKACJE BEZ PANA BOGA

WAKACJE BEZ PANA BOGA

FOT. ARCHIWUM REDAKCJI


Mam zawsze poczucie winy, gdy jadę na wakacje. Po pierwsze, dlatego że zawsze zostawiam za sobą masę spraw niezałatwionych, a po drugie, dlatego że mam w tyle głowy coś, co mówi mi, że bezczynne leżenie na nadmorskiej plaży jest raczej niemoralne.

Nie ukrywam, że pierwsze silne poczucie winy mija po 24 godzinach, ale pozostaje lekki dyskomfort, który nie pozwala mi odprężyć się do końca. Mój codzienny rytm życia zostaje zaburzony także w swoim aspekcie modlitewnym. Totalna niemoc wakacyjna wypiera też codzienne odmawianie różańca czy medytowanie Pisma Świętego. Pozostaje automatyczna modlitwa wieczorna i uczestnictwo w mszy świętej niedzielnej.

Pan Bóg został w domu ze starzejącymi się rodzicami, dorastającymi dziećmi, z codziennymi problemami, zadaniami i zmartwieniami. Nie pojechał ze mną na wakacje. Został tam, gdzie zwykle, i trudno jest mi znaleźć miejsce dla Niego w mojej totalnej bierności. On zresztą wie o tym i w swojej nieskończonej delikatności nie obraża się, tylko wysyła mi codziennie sygnały, że mnie kocha, także, oczywiście, w sposób nieskończony.

Czasami sygnały są tak silne, że trudno ich nie zauważyć. To na przykład zachwyt, który mnie ogarnia, gdy oglądam głęboki błękit morza z turkusowymi refleksami albo cudowną fasadę romańskiego kościoła, zbudowaną z lekko różowego kamienia i skąpaną w świetle zachodzącego słońca. Czasami sygnały są minimalne jak uśmiech ślicznego, opalonego dziecka biegnącego przede mną na plaży, czy smak kęsa czerwonego, słodkiego pomidora z listkiem pachnącej bazylii. Problem w tym, żeby je rozpoznać, przyjąć i podziękować z pokorą i radością. Jedny (...)

Dostęp do treści serwisu jest płatny.


Aby wyświetlić pełny tekst musisz być zalogowany
oraz posiadać wykupiony dostęp do tego numeru.


Tessa Capponi-Borawska - pochodzi z Florencji. Ukończyła studia historyczne na Uniwersytecie we Florencji. Przyjechała do Polski w 1983 roku. Autorka książek: "Dziennik toskański", "Moja kuchnia pachnąca bazylią" oraz "Smak kwiatów pomarańczy. Rozmowy o kuchni i kulturze". Ma czwórkę dzieci. Mieszka w Warszawie. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PRZEPRASZAM

CZARTORYSCY I MEDYCEUSZE

JESZCZE

ŚWIĘTA PACHNĄCE FLORENCJĄ

DAR NIESPODZIEWANY


komentarze



Facebook