DZIEŃ KOŃCA ŚWIATA
Dn 12, 1-3 * Ps 16 * Hbr 10,11-14.18 * Mk 13, 24-32

W naszych czasach nie spodziewamy się końca świata. Raczej patrzymy na świat racjonalnie: wiemy, że istnieje od milionów lub miliardów lat, nie widzimy, aby się nazbyt szybko zmieniał, nie przypuszczamy więc (pomijając kolejne zapowiedzi Świadków Jehowy oraz Kalendarz Majów), by miał tak nagle nastąpić jego koniec.

Niestety z nieuznawaniem kruchości tego świata idzie najczęściej w parze nieuznawanie kruchości własnego życia – czyli nieprzyjmowanie do wiadomości, że któregoś dnia umrę. Nie jest istotne, czy doczekamy, że „słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku, gwiazdy będą padać z nieba”. Istotne jest, że któregoś dnia moje życie doczesne się skończy, a ponieważ – jak napisała św. siostra Faustyna – „każda dusza to inny świat”, będzie to dla mnie koniec świata.

Próbujemy zrobić wszystko, aby nie dostrzegać czekającej nas śmierci: troszczymy się przesadnie o zdrowie i fizyczne piękno, unikamy obcowania z chorobą i śmiercią (przez co tylu ludzi umiera samotnie w szpitalach). O ile lepsza była postawa wyrażana formułą „memento mori”. Nie polegała ona na ciągłym myśleniu o śmierci, zamiast troszczenia się o sprawy doczesne, lecz raczej na spokojnym przechodzeniu przez życie ze świadomością, że w dniu i godzinie, których nikt nie zna, tylko Ojciec, zostanę wezwany na sąd. Dlatego mam żyć tak, aby być gotowym, jeżeli ten dzień nastąpi dzisiaj.

Dzień końca mojego świata, czyli dzień mojej śmierci, będzie zapewne podobny do każdego innego dnia, co pięknie oddaje Czesław Miłosz w wierszu Piosenka o końcu świata, który warto zacytować, nawet jeśli ostatnie dwie linijki nie są całkiem zgodne z nauczaniem Kościoła.

W dzień końca świata

Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,

Rybak naprawia błyszczącą sieć.

Skaczą w morzu wesołe delfiny,

Młode wróble czepiają się rynny

I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.

W dzień końca świata

Kobiety idą polem pod parasolkami,

Pijak zasypia na brzegu trawnika,

Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa

I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,

Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa

I noc gwiaździstą odmyka.

A którzy czekali błyskawic i gromów,

Są zawiedzeni.

A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,

Nie wierzą, że staje się już.

Dopóki słońce i księżyc są w górze,

Dopóki trzmiel nawiedza różę,

Dopóki dzieci różowe się rodzą,

Nikt nie wierzy, że staje się już.

Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,

Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,

Powiada przewiązując pomidory:

Innego końca świata nie będzie,

Innego końca świata nie będzie.


Michał Pac OP - ur. 1977, dominikanin, przeor klasztoru w Poznaniu, spowiednik sióstr, duszpasterz skautów. (wszystkie teksty tego autora)

     


zobacz także

PRZEJRZEĆ I PÓJŚĆ ZA JEZUSEM

Cierpienie i przyszłe szczęście

DOTKNĄĆ BOŻEGO MIŁOSIERDZIA

Drogi nadal nierówne

PROROKINI ANNA


komentarze



Facebook